Dziesięciu posłów PO poniesie karę. Bo głosowali przeciwko parytetom

Dziesięciu posłów Platformy poniesie finansową karę za głosowanie przeciwko projektowi wprowadzającym parytety na listach wyborczych - dowiedział się reporter TOK FM.
Jak poinformowało nas biuro prasowe PO, nie ustalono jeszcze, ile dokładnie posłowie będą musieli oddać ze swego uposażenia. Do tej pory za złamanie dyscypliny partyjnej w głosowaniu posłowie płacili ok. tysiąca złotych. - Honor i sumienie jest ważniejsze niż tysiąc złotych - odpowiada przeciwnik parytetu poseł Jarosław Gowin.

Przyjęty dziś przez Sejm projekt zakłada, że na listach wyborczych będzie musiało znaleźć się nie mniej niż 35 proc. kobiet i nie mniej niż 35 proc. mężczyzn. Jeśli nie spełni tego kryterium nie zostanie zarejestrowana.

W Platformie w głosowaniu nad tym projektem obowiązywała klubowa dyscyplina. Wszyscy posłowie mieli podnieść rękę "za". Jednak w trakcie sejmowego głosowania 10 z nich z dyscyplinę złamało. Wyniki wskazują, że przeciwni wprowadzeniu 35 proc. kwot na listach byli posłowie PO: Andrzeja Czuma, Jarosław Gowin, Łukasz Gibała, Dariusz Lipiński, Tomasz Głogowski, Czesław Mroczek, Andrzej Nowakowski, Andrzej Smirnow, Cezary Urban i Jacek Zalek.

Posłanka PO: zaskoczenie, nie spodziewałam się

Posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO, która w partii walczyła o poparcie dla projektu parytetowego nie kryje rozczarowania zachowaniem kolegów z partii. - Jest to dla mnie zaskoczenie, nie spodziewałam się tego. Chociaż różniliśmy się w klubie poglądami to zwykle tak jest, że w sytuacji, kiedy projekt jest dla nas ważny ustalamy dyscyplinę w głosowaniu. Dla tych posłów widocznie głosowanie przeciw projektowi musiało być sprawą ekstremalnie ważną, sprawą sumienia - zauważa posłanka PO w rozmowie z TOK FM.

Honor i sumienie ważniejsze niż tysiąc złotych"

Jak tłumaczy naszemu reporterowi poseł Jarosław Gowin celowo nie poddał się dyscyplinie. - Honor i sumienie jest ważniejsze niż tysiąc złotych - twierdzi. Jego zdaniem przyjęte dzisiaj przez większość Sejmu rozwiązanie "ogranicza wolność i zasadę wolności wobec prawa". - Jeżeli naprawdę chcemy, żeby kobiety aktywniej i liczniej uczestniczyły w życiu politycznym to dajmy im czas. W Polsce jest tak, że kobieta ma podwójne obowiązki - zawodowe i domowe. Zamiast realnie im pomagać to dzisiaj dano kobietom sztuczną protezę, która pomoże tylko nielicznym z nich - mówi Gowin.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM