"Od Solidarności gotował się mózg!" Komentarze po publikacji nagrań "Polityki"

- Solidarność to była sprawa, od której dostaje się zawrotu głowy. Wtedy mózg się gotował! - tak o Sierpniu'80 mówili w TOK FM doradcy MKS Andrzej Wielowieyski i Waldemar Kuczyński.
Goście Grzegorza Chlasty odnieśli się do opublikowanych dzisiaj na antenie Radia TOK FM nagrań dziennikarzy tygodnika "Polityka" Daniela Passenta i Andrzeja K. Wróblewskiego. W sierpniu 1980 nagrali oni wywiady z przywódcami strajku w Stoczni Gdańskiej.

Eksperci: Mózg się gotował! Dostawaliśmy zawrotów głowy

- Ja w tych nagraniach widzę spore rozkojarzenie tych ludzi i zagubienie po tym wielkim strajku. Ja je zresztą wtedy, w roku 80, obserwowałem. Bo ja zostałem jeszcze kilka dni w stoczni razem z prezydium MKS-u i widziałem, że po okresie boju było pełne zagubienie i pytanie, co właściwie trzeba robić dalej. Jasne było to, że jest zgoda na utworzenie związków zawodowych, że w kraju rozlewa się gigantyczna fala tych związków. To był miesiąc ogromnej konstruktywnej roboty polegający na tym, że tworzono komórki i przełamywano opór. On nie był spowodowany dyrektywami, tylko naturalnym odruchem - mówił w TOK FM Waldemar Kuczyński. - Pamiętam zebrania. Była kupa ludzi i były pytania, w którym w ogóle nie było polityki: jak mamy załatwić lokal, jak dostęp do radiowęzła, co z funduszem zakładowym i z tym musiała się zmierzyć nomenklatura, te kierownicze ośrodki w całej Polsce - opowiadał.

Andrzej Wielowieyski zauważył, że wywiad w "Polityce" był jednak zmieniony przez cenzurę. - To byli dzielni ludzie i oni na pewno powiedzieli więcej i w sposób bardziej szorstki. Tu zostało to redakcyjnie wygładzone. Ale i tak czuje się w tej rozmowie zagubienie. Znaleźć się w aktywnej pozycji w państwie totalitarnym, komunistycznym, jako wielki, rodzący się ruch to jest to sprawa, od którego dostaje się zawrotu głowy - podkreślił. - Mózg się gotował! - dodawał Kuczyński

Kuczyński: W sierpniu już było jasne, że to walka o wolność

Zarówno Wielowieyski, jak i Kuczyński twierdzili, że mimo zagubienia Solidarność z dnia na dzień rosła w siłę. - To jednak była batalia, ona ciągle trwała, rewolucja się dopiero rozpoczęła. I to czuć w tym wywiadzie w "Polityce". Równocześnie nie jest do końca jasne, o co walczymy. Proste formuły, że bronimy ludzi, zdrowego rozsądku to były początkowe, ogólne hasła. Te rozmowy to były konfrontacje w tysiącach zakładów: dziesiątki tysięcy ludzi, którzy dyskutują, nomenklatura próbuje przeszkadzać, ale ten ruch idzie do przodu, przepycha się, i staje problem, jak mamy ze sobą współżyć - tak pierwsze dni po Porozumieniach Sierpniowych wspomina Wielowieyski

Kuczyński mówił o złożoności gdańskiej Solidarności: - Już od strajku lubelskiego było widać, że rozpoczyna się kolejny rozdział walki o wolność. I w sierpniu, w stoczni to już było oczywiste, że to jest walka o wolność, której towarzyszą postulaty ekonomiczne. Gdyby chodziło tylko o ekonomiczne ustępstwa, to ja bym się nigdy do tego ruchu nie przyłączył, one były w większości absurdalne. One mogły tylko gospodarkę dobić. - Rewolucja, kiedy się zaczyna, nie ma od początku świadomości, że chce obalić króla. Świadomość zyskuje z czasem i tak samo było z Solidarnością. Ona świadomość zyskiwała w toku - podkreślił..

"Gdyby nie Fiszbachowie, Kołodziejscy... było by trudniej. Oni umieli rozmawiać"

Wielowieyski i Kuczyński zgodnie zauważają, że gdyby nie ugodowość gdańskich władz PZPR, Solidarność miałaby o wiele trudniej. - Jeśli chcemy zrozumieć to, co się stało w Gdańsku, a potem w całej Polsce musimy zrozumieć, że gdy nastąpiło pęknięcie po 40 latach, to byli tacy, którzy mówili, że wszystko po kolei, spokojnie, nie robimy awantur, nie domagamy się wolnych wyborów, ale zreperujmy to czy tamto, stwórzmy silny związek. I po drugiej stronie byli Fiszbachowie, Kołodziejscy, którzy potrafili rozmawiać. Gdyby w Gdańsku był Szydlak z Poznania czy Grudzień ze Śląska, to nie byłoby żadnej Solidarności, byłaby awantura i straszna konfrontacja, zginęłoby trochę ludzi i wszystko wróciłoby do normy komunistycznej - mówił senator Wielowieyski.

- Po obydwu stronach byli ludzie, którzy starali się wzajemnie zrozumieć i próbować w tych okresach erupcji Solidarności osiągnąć porozumienie. I po naszej, i po tamtej. I po obydwu stronach byli szaleńcy. Pamiętam Andrzeja Rozpłochowskiego, który mówił, że jak górnicy na Śląsku uderzą pieśnią, to kremlowskie kuranty zagrają Mazurka Dąbrowskiego. Dzięki temu, że po obydwu stronach byli ludzie rozsądni, rozumiejący interes kraju, to wszystko się skończyło mniej dramatycznie niż mogło i skończyło się sukcesem w 1989 roku - ocenił.

Na pytanie, czy stan wojenny to wynik Sierpnia'80, rozmówcy Grzegorza Chlasty zgodnie twierdzili, że to była sytuacja bez wyjścia. - Moim zdaniem stan wojenny był nieunikniony, nie wyobrażam sobie porozumienia, które byłoby do zaakceptowania zarówno dla Solidarności, jak i dla Moskwy. Stan wojenny to była pacyfikacja większości narodu przez mniejszość. Solidarność to był płomień na bagnach, który stan wojenny zdusił, ale nie udusił - mówił Kuczyński - Stan wojenny to była sytuacja bez wyjścia. Rosja przykręciła kurki i powiedziała, że jeśli władza nie przeprowadzi uderzenia, to oni nas zagłodzą - dodawał Wielowieyski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
"Od Solidarności gotował się mózg!" Komentarze po publikacji nagrań "Polityki"
Zaloguj się
  • oghana7

    Oceniono 1 raz 1

    a czy to nie glos andrzeja wielowiejskiego spowodowal ,ze prezydentem zostal jaruzelski ? na pewno! dobrze,ze jaruzelski nie przeszkadzal solidarnosci w rzadzeniu jak lech kaczynski tuskowi -nie wetowal i w tym sensie byl dobrym,choc kontraktowym prezydentem .

  • misiuras

    0

    A to ciekawe co panowie Wielowieyski, ojciec dziennikarzyny GWna i Kuczynski, działacz PZPR opowiadają o interwencji Rosji i stanie wojennym. Fakty przeczą tym matactwom.Dokumenty ujawnione przez CIA potwierdzają, że Rosjanie nawet przez chwilę nie rozważali zbrojnej interwencji w naszym kraju. Co więcej - na prośby generała Jaruzelskiego o pomoc wojskową, mieli gotową odpowiedź - "Polacy, radźcie sobie sami".

    Poniżej teść dokumentów z początku stanu wojennego opublikowanych przez Międzynarodowe Centrum Badań Naukowych im. Woodrow Wilsona.
    www.wilsoncenter.org/index.cfm?topic_id=1409&fuseaction=va2.document&identifier=5034F0E6-96B6-175C-9F306C01399CA7C4&sort=Collection&item=1980-81+Polish+Crisis

  • hrabia_komuruski

    Oceniono 1 raz -1

    a co swoim mial wetowac ? Karty juz byly rozdane wtedy
    Dopiero rzad Olszewskiego probowal to zmienic ale wiadome Bolek rzad obalil

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX