"Nie wyobrażam sobie, bym mógł wpływać na sądy". Komorowski odpowiada na zarzuty PiS

Udział generała Jaruzelskiego w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego to nie wskazówka dla wymiaru sprawiedliwości, jak ma orzekać w sprawach karnych przeciwko generałowi - powiedział Bronisław Komorowski w Polsat News odpowiadając na zarzuty PiS-u. Podkreślił również, że znaczna część opozycji w pełni akceptuje jego dążenia do zakończenia wojny polsko-polskiej, także tej, która pozostała w spadku po historii PRL-u i stanu wojennego.
- Nie wyobrażam sobie, żeby można było wpływać na werdykty prokuratury i sądów. Za moich rządów nikt nie będzie tego robił - powiedział w programie "To był dzień" Bronisław Komorowski odnosząc się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na poniedziałkowej konferencji prasowej. Prezes PiS stwierdził, że Jaruzelski "nie ponosi kary, choć ma niby dwa procesy karne i mimo to jest zapraszany na oficjalne, bardzo ważne spotkanie przez prezydenta".

- Po zaproszeniu generała Jaruzelskiego przez prezydenta Komorowskiego sygnał dla sędziów i prokuratorów jest oczywisty - ci ludzie nie mają być skazani. Nie wiem, z czym to wiązać. Być może z pogróżką, którą generał Jaruzelski kiedyś sformułował, że "jak będziecie chcieli mnie nadto prześladować, zaczną spadać aureole" .Dał wyraźnie do zrozumienia, że ma wiedzę, która może skompromitować wielu ludzi - powiedział Kaczyński.

"Jeśli Polacy pojednali się z Niemcami, muszą pojednać się z innymi Polakami"

- Za moich rządów nikt nie będzie wpływał na sądy i prokuratury, jest to praktyka niedopuszczalna w państwie demokratycznym - odpowiedział na to Komorowski. Zaznaczył, że chce być konsekwentny w doprowadzeniu do końca wojny polsko-polskiej.

- Zaprosiłem Jarosława Kaczyńskiego oraz Jaruzelskiego do dyskusji o tym, jak układać relacje polsko-rosyjskie. Kaczyński z góry powiedział, że nie chce w takiej dyskusji uczestniczyć. Nie zgodzę się, aby z powodu dąsów nie można było dojść do zdolności wspólnego myślenia w Polsce pomimo różnic. Trzeba umieć żyć z różnicami. Jeśli Polacy potrafili się pojednać z Niemcami, muszą pojednać się też z innymi Polakami. 64 procent społeczeństwa w pełni podziela mój pogląd.

Na pytanie, jaki jest jego emocjonalny stosunek do Jaruzelskiego odpowiedział, że podziela punkt widzenia Lecha Wałęsy.

- To są emocje, szczególnie dla pokolenia Solidarności. Ale z emocjami trzeba obchodzić się racjonalnie a nie rozdrapywać ciągle stare rany odziedziczone po bolesnej historii. Trzeba mieć ocenę tej historii prowadząc jednocześnie sprawy polskie z uwzględnieniem tak trudnych kwestii jak historia - powiedział Komorowski.

"Forsując mit można zrobić wiele krzywdy"

Podkreślił również, że nie miał problemu z wybaczeniem Jaruzelskiemu za wprowadzenie stanu wojennego. - Jeśli potrafiłem wybaczyć sędziemu, który mnie wsadzał do więzienia, odpuściłem Jaruzelskiemu, że mnie zamknął w obozie internowania. Nie mam z tym problemu. Za odzyskaną wolność zapłaciliśmy ograniczona cenę - stwierdził.

Na pytanie o stosunek do Lecha Kaczyńskiego odpowiedział, że nie należał ani do osób chwalących byłego prezydenta ani do jego zaciekłych krytyków.

- Mam dużo dobrych wspomnień związanych z kontaktami z Lechem Kaczyńskim, zarówno z czasów, kiedy byliśmy obaj ministrami w rządzie Jerzego Buzka, jak i z okresu wcześniejszego, a także z okresu jego prezydentury. Są dla mnie wspomnienia ważne, natomiast uważam, że można zrobić wiele krzywdy dobrej pamięci o kimś, kto zginął, jeżeli się forsuje tworzenie mitu, trochę produkuje się ten mit. I odnoszę wrażenie, że niektórzy politycy z ugrupowania brata tragicznie zmarłego prezydenta ten mit chcą produkować. Sztuczność zawsze jest przeszkodą dla wiarygodności dobrej pamięci.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM