"Panie marszałku, czuć od Pana alkohol". Dorn ucieka przed dziennikarzami [POSŁUCHAJ]

Ludwik Dorn wczoraj wieczorem po głosowaniu o subwencjach dla partii dziarskim krokiem wyszedł z Sejmu - Panie pośle, czuć od pana alkohol. Dlaczego nie chce Pan z nami rozmawiać? -pytali dziennikarze. Niestety, nie udało im się go zatrzymać. Dziś z posłem porozmawia Grzegorz Schetyna, marszałek Sejmu.
Wczoraj przed północą głosowano m.in. ustawę o zmianie ustawy o partiach politycznych.



- Powiem tak, yyy.... jeśli chodzi o 2011 rok.... yyy.... to mam wątpliwości. Wstrzymam się od głosu. To chodzi o dystrybucję władzy w Polsce - mówił nieskładnie Dorn.

Sprawdziliśmy - poseł głosował za poprawką Senatu do ustawy o partiach politycznych przewidującą obniżenie o połowę subwencji dla partii od 1 stycznia 2011 roku.

Teraz ustawa trafi do podpisu do prezydenta.



- Kto mógłby na tym stracić, jeżeli by były obcięte subwencje? - zapytała Agnieszka Witkowicz z RMF FM.

- Ci którzy nie mają układów z RFM - rzucił butnie poseł. Po czym poprawił się - Z RMF.

"Jak się pan czuje, panie pośle?"

Dziennikarze próbowali złapać posła po wieczornym głosowaniu. Ale nic nie dały ich wołania: Panie pośle, panie marszałku, czuć od pana alkohol. Dlaczego nie chce Pan z nami rozmawiać. Jak się Pan czuje? - pytali, a niewzruszony Dorn zakładając płaszcz szybkim krokiem opuścił gmach Sejmu. Musiał rozpychać się wśród operatorów i wyrwał kabel kamery jednej z ekip telewizyjnych.

Dziś w RMF FM marszałek Grzegorz Schetyna powiedział, że będzie rozmawiał z Dornem - Takich rzeczy nie wolno zostawiać - powiedział.

Inni rozmawiali: "Jestem posłem", "potrafię coś tam, coś tam"

W październiku reporter TVN24 przyłapał Andrzeja Pałysa z PSL, który zachowywał się dziwnie. Poseł wdał się w krótką rozmowę (bełkocząc "Jestem posłem") z reporterem, po czym wsiadł do nieswojego samochodu i nie chciał wysiąść.

W listopadzie 2008 dziennikarze przyłapali na dziwnym zachowaniu Elżbietę Kruk, z PiS, która zapewniała, że "czuje się świetnie", ale przy wychodzeniu z Sejmu potrzebowała już pomocy.

Tłumaczyła, że potrafi "coś tam, coś tam". Nie podobały jej się też pytania: - Chciałabym się zapytać o coś takiego: jaki cel jest tego wywiadu ze mną? - pytała. - Cel pani wywiadu jest taki, że ja jestem w stanie wskazującym, tak? - dopytywała.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM