Rogalski: "Gazeta Wyborcza" manipuluje faktami i dowodami

Nie mam pewności, że na Wawelu spoczywa ciało Lecha Kaczyńskiego - mówił w "Faktach po Faktach" mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Rogalski odniósł się w ten sposób do dzisiejszej konferencji prezesa PiS, który stwierdził, że nie rozpoznał ciała Kaczyńskiego po przywiezieniu go do Polski.
Rogalski mówił, że jego wątpliwości wynikają z tego, że "materiał dowodowy, który dotyczy tych wątpliwości nie był przekazywany przez stronę rosyjską w jednakowym czasie".

Rogalski z "GW" dowiedział się o filmie

Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził dziś na konferencji prasowej, że rozpoznał ciało swojego brata na lotnisku w Smoleńsku, ale nie rozpoznał go po przywiezieniu do Polski.

- Oświadczenie pana prezesa jest wynikiem niebywałej rzeczy, która się zdarzyła w piątek. W "Gazecie Wyborczej" ukazał się artykuł w którym w sposób absolutnie nieuzasadniony były podane szczegóły, których ja nie potwierdzam, co do stanu ciała pana prezydenta - mówił Rogalski.

Mecenas odniósł się do publikacji "GW", która zamieściła opis odnalezienia ciała Lecha Kaczyńskiego i identyfikacji jego zwłok na lotnisku w Smoleńsku . "GW" opierała się na filmach zrobionych przez funkcjonariuszy BOR na miejscu katastrofy. Według Rogalskiego artykuł zawiera insynuacje, że "nie ma jakichkolwiek wątpliwości związanych z pochówkiem pary prezydenckiej".

- To z "Gazety Wyborczej" dowiedziałem się, że jest jakiś film, że jest jakiś inny materiał dowodowy, z którym wcześniej nie miałem jakiejkolwiek styczności - stwierdził Rogalski. - Nie wiedziałem o jakichkolwiek filmach - dodał.

"Być może spotkamy się w sądzie"

- "Gazeta Wyborcza" po pierwsze manipuluje faktami oraz dowodami. I to jest rzecz podstawowa. Gdyby znała całość materiału dowodowego z całą pewnością artykuł wyglądałby inaczej - stwierdził mecenas Rogalski.

- Skoro "Gazeta Wyborcza" tak twierdzi to państwo spotkacie się w sądzie? - spytała Anita Werner. - Być może. Wcale nie przeczę temu. A zwłaszcza jeśli chodzi o moją osobę - powiedział z naciskiem mecenas.

Mecenas Rogalski powiedział też, że już kilka miesięcy temu wiedział o tym, że Jarosław Kaczyński nie rozpoznał ciała swojego brata po przywiezieniu go do Polski. - To wcale nie oznacza, że w trumnie nie znajdowało się ciało. To znaczy, że pan prezes nie rozpoznał brata po tym, jak ciało znalazło się w Polsce - wyjaśnił.

Wątpliwości zdaniem Rogalskiego dotyczą przede wszystkim procedury sekcyjnej. - To jest najważniejszy, nie chciałbym używać słowa zarzut, ale te wątpliwości są w pełni uzasadnione. Ja nie będę mówił o szczegółach i nie będę się zniżał do poziomu "Gazety Wyborczej", a konkretnie tego piątkowego artykułu - mówił.

"Dlaczego o tym rozmawiamy?"

- Dlaczego my dowiadujemy się o tym publicznie dopiero osiem miesięcy po katastrofie? - spytała Werner. - To, że my w ogóle rozmawiamy o tym nie jest chyba do końca właściwe, dlatego, że jest to sprawa bardzo delikatna dla rodziny pana prezydenta - powiedział Rogalski.

- Ale rozmawiamy o tym dlatego, że pan prezes Kaczyński sam dziś o tym powiedział - zauważyła Werner. - Tak, natomiast rozmawiamy dlatego, że te wątpliwości nie zostały rozwiane. Po drugie dlatego, że "Gazeta Wyborcza" podała informacje dotyczące ciała prezydenta i jego stanu, czego nie musiała czynić. (...) Te wątpliwości są, bo czym innym jest identyfikacja, a czym innym procedura sekcyjna - tłumaczył mecenas.

DOSTĘP PREMIUM