Raport MAK nie do przyjęcia? Tusk: Uprzedzałem Putina, nie był zaskoczony

Donald Tusk ujawnił w programie TVP Info, że wspomniał o zastrzeżeniach Polski do raportu MAK podczas rozmowy telefonicznej z Władimirem Putinem kilka tygodni temu. Podobne uwagi przekazał prezydentowi Miedwiediewowi podczas jego wizyty w Polsce. - To nie było dla nich zaskoczeniem - mówił Tusk.
Szef rządu mówił w TVP Info, że jego późniejsze stwierdzenie o tym, iż raport w takiej postaci jest nie do przyjęcia, nie są żadnym zwrotem w kontaktach polsko-rosyjskich w tej sprawie. Według premiera, prezydent i premier Rosji nie byli zaskoczeni jego słowami. - Komentarze ze strony rosyjskiej, że w Polsce nastąpił zwrot, i że rząd ustępuje opozycji są niestosowne i nie mają związku z faktami - wyjaśnił Donald Tusk.

Donald Tusk dodał, że przyczyn katastrofy należy szukać zarówno po stronie polskiej, jak i rosyjskiej. Podkreślił jednak, że w przypadku katastrof lotniczych trudno wskazać, które czynniki są decydujące, a wszystkie uwagi powinny znaleźć się w raporcie. - Brakuje mi konkretnych wskazań z zakresu odpowiedzialności ze strony rosyjskiej - powiedział.

"Każda z przyczyn jest tak samo ważna, bez znaczenia są proporcje"

- Nie należy spodziewać się takiej odpowiedzi, której mogłaby oczekiwać publiczność: ten zawinił, to spowodowało, że samolot się rozbił - mówił premier. - Przyczyną katastrofy jest splot okoliczności. Trzeba wyłowić z niego przyczyny sprawcze - czyli takie, po których usunięciu nie byłoby katastrofy np. decyzja o lądowaniu - wyjaśnił szef rządu.

- Nie ma znaczenia, czy na przykładowe 12 powodów, które wpłynęły na to, że rozbił się samolot dwa były po stronie rosyjskiej, każda przyczyna jest tak samo ważna - uważa Donald Tusk.

Komorowski: "Arcybanalna przyczyna", Tusk: "Nie użyłbym takich słów"

- Nauczony po ostatnim spotkaniu wiem, że sprawa smoleńska wymaga ponadstandardowej wrażliwości i delikatności - mówił Tusk. - Nie powiedziałbym, że przyczyna katastrofy była "arcybanalnie prosta", ale nie szukałbym na siłę interpretacji politycznych, sensacyjnych i spiskowych - powiedział premier.

Odniósł się tym samym do ostatniej wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który właśnie słowem "arcybanalna" określił przyczynę katastrofy smoleńskiej. - Zgadzam się z prezydentem co do istoty jego wypowiedzi, ale nie użyłbym taki słów - dodał.

Co dalej z ministrem Klichem?

Premier zapytany o przyszłość szefa MON odpowiedział: - To co powiedziałem po katastrofie jest aktualne dzisiaj. Nie będę podejmował żadnych decyzji, które mogłyby zastąpić ostateczne werdykty komisyjne i prokuratorskie. Chyba, że obecność Klicha w rządzie zagrażałaby polskim interesom - wyjaśnił.

DOSTĘP PREMIUM