Tusk o paraliżu na kolei: Gdybym był pasażerem, kląłbym. Ale Grabarczyka nie odwoła

- Gdybym był pasażerem, kląłbym - mówił w dziś w TVN24 premier Donald Tusk. Nie ma jednak zamiaru odwoływać ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, choć - jak tłumaczy - nie przez wzgląd na jego pozycję w partii. - Podejmowałem decyzję wobec silniejszych w Platformie - zapewniał.
Tusk mówił o paraliżu na kolei do którego doszło wczoraj, podczas powrotów Polaków z Sylwestra. Niektóre pociągi miały kilkugodzinne opóźnienia, do innych nie mieścili się wszyscy pasażerowie. Media donosiły, że niektórzy nie mogli wysiąść na swojej stacji, bo przepełniony pociąg się na niej nie zatrzymał.

- Gdybym był pasażerem, kląłbym. Kawał swojego życia w pociągach też spędziłem. Ja nie tłumaczę tej sytuacji. Wyobrażam sobie jak czują się ludzie, którzy muszą czekać kilkadziesiąt minut, a potem jechać w ścisku. Szybki efekt powinny przynieść decyzje personalne - zapewniał.

- Widać wyraźnie, że decyzje o odwołaniu wiceministra odpowiedzialnego za kolej, powołanie nowego i jego pierwsze decyzje o odwołaniu szefa PKP to początek drogi. Mam nadzieję, że z tygodnia na tydzień decyzje przyniosą efekt odczuwalny z punku widzenia pasażerów - mówił Tusk.

Szef rządu mówił, że jedną z przyczyn fatalnej sytuacji na kolei są wieloletnie zaniedbania inwestycyjne. - Gdy pogoda robi się paskudniejsza wagonów i lokomotyw jest jeszcze mniej. Chcemy to zmienić z ministrem Grabarczykiem i nowymi ludźmi. Każdego dnia będą zapadały decyzje, które tą sytuację mają poprawić - zapewniał.

Wśród decyzji personalnych nie widzi jednak odwołania ministra infrastruktury. - Wysoko oceniam pracę ministra Grabarczyka. Zadania, na które się umawialiśmy wykonał skutecznie, choćby odblokowanie blokady administracyjnej jeśli chodzi o inwestycje drogowe - mówił Tusk.

Prowadząca program Monika Olejnik przypomniała, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski stracił pracę, choć jego wina była niewspółmiernie mniejsza do tego co się wydarzyło. - Czy minister Grabarczyk nie traci stanowiska dlatego, że ma silną pozycję w pana ugrupowaniu - pytała.

- Podejmowałem decyzje wobec silniejszych od Grabarczyka w Platformie, wtedy kiedy uznawałem, że taka jest potrzeba. Nie ma oporów wobec wyciągania sankcji nawet wobec tych, którzy są moimi najbliższymi współpracownikami. Powiem więcej. W odniesieniu do tych, którzy tworzyli ze mną Platformę łatwiej mi podejmować takie decyzje, bo oni wiedzą na co się umawialiśmy. Co do ministra Ćwiąkalskiego - to świetny fachowiec, świetny prawnik, ale w tamtej sytuacji nie zdał egzaminu - mówił Tusk.

OFE: Potrzebujemy natychmiastowych efektów

Premier mówił także o proponowanych przez rząd zmianach w funkcjonowaniu Otwartych Funduszy Emerytalnych. Od 1 kwietnia składka ubezpieczenia emerytalnego trafiająca do OFE ma się zmniejszyć z 7,3 procent do 2,3 proc. 5 procent będzie kierowane na osobiste, indywidualne konta emerytalne, pozostające w II filarze, ale operatorem tych pieniędzy będzie ZUS.

Według Tuska to jedyne rozwiązanie, które gwarantuje bezpieczeństwo naszych emerytur, a nie odbędzie się kosztem np. płac w budżetówce czy likwidacji zasiłków. - Nie pozwoliłbym na najmniejsze ryzyko, które mogłoby obarczyć dzisiejszych czy przyszłych emerytów - mówił Tusk. - Podjęliśmy decyzję, która jest obciążeniem dla instytucji finansowych, ale nie niesie ryzyka dla emerytów.

Jego zdaniem alternatywą jest likwidacja zasiłków chorobowych, ulgi prorodzinnej czy zniesienie waloryzacji rent i emerytur. Na sugestię, że możliwe jest wydłużenie wieku emerytalnego czy reforma emerytur mundurowych Tusk mówił: - Te zmiany przyniosą efekt za 10, 15, 20 lat, a my szukamy rozwiązań, które przyniosą efekt natychmiast.

"Zdania co do raportu nie zmieniłem"

Tusk zaprzeczył też, jakoby zmienił zdanie na temat projektu raportu o przyczynach katastrofy smoleńskiej opracowanego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. - Raport pomija część odpowiedzialności Rosjan - mówił premier.

Zdaniem Donalda Tuska, Rosjanie na początku śledztwa bardzo dobrze współpracowali z Polakami, a ich pomoc wykraczała nawet ponad przyjęte standardy, ale efekt tej współpracy, czyli projekt raportu pomniejsza winę strony rosyjskiej.

Wcześniej Tusk mówił, że projekt MAK-u jest "bezdyskusyjnie nie do przyjęcia". Dziś Tusk przypomniał, że o już jakiś czas temu informował zarówno premiera Putina, jak i prezydenta Miedwiediewa, że Polska będzie miała uwagi do rosyjskiego raportu.

DOSTĘP PREMIUM