Prezydent Mysłowic donosi do prokuratury na poprzednika

Nowy prezydent Mysłowic zamierza donieść do prokuratury na swojego poprzednika - Grzegorza Osyrę. Skala zaniedbań Osyry, znanego w całej Polsce m.in.: z tego, że upozorował zamach na swoje życie i sam wbił sobie nóż w okolicę obojczyka jest ogromna.
Jako pierwsza do prokuratury trafi sprawa miejskich bilboardów. Osyra w trakcie kampanii wyborczej zmienił zasady ich wynajmu. Zarządził , że jeśli ktoś wynajmie więcej niż 15 billboardów, dostanie 50 proc. zniżkę.

Niedługo potem wszystkie billboardy wynajęła firma, z którą związany jest Osyra, a na plakatach pojawił się oczywiście... Osyra. - Przekroczenie uprawnień, korupcja i niegospodarność - wymienia przewinienia swojego poprzednika obecny prezydent Edward Lasok.

Grzegorz Osyra zostawił Mysłowice zadłużone na 56 mln zł. - Miasto zostało ogołocone - dodaje Lasok, który szacuje, że "sprzątanie" po Osyrze zajmie mu co najmniej rok. - Na dzień dobry przywitałem się z komornikami, a miasto musiało wziąć 15 mln zł kredytu - tłumaczy obecny prezydent.

Okazuje się też, że nie tak łatwo włączyć uliczne oświetlenie, które polecił wyłączyć za swojej kadencji Grzegorz Osyra. - Żeby włączyć pewne odcinki, trzeba je wyremontować. Tu nie da się nacisnąć guzika. To kolejny koszt dla nas, bo światło wyłączyło miasto, a nie energetyka - wyjaśnia Lasok. Według policyjnych statystyk, po wyłączeniu ulicznego oświetlenia, przestępczość w Mysłowicach wzrosła o 38 procent.

DOSTĘP PREMIUM