Raport MAK. Ekspert: Jedyna nowa informacja, to alkohol u Błasika

- Jedyną nową informacją, sensacyjną, choć bardzo dla nas przykrą jest stan dowódcy sił powietrznych - mówił w TVP Info Tomasz Hypki, ekspert lotniczy, szef Skrzydlatej Polski. Hypki podkreśla, że inną istotną informacją był błąd w ustawieniu wysokościomierza, a także sam fakt korzystania w tej sytuacji z wysokościomierza. Jego zdaniem, ostatnia faza lotu była przez MAK opisana w zbyt dużym skrócie.
- Stan techniczny był taki, że gdyby była ładna pogoda, to by załoga wylądowała. W tych warunkach to ich przerosło, popełniali błąd za błędem. Przy takiej presji w samolocie doszło do czego doszło. Lądowanie na innym lotnisku wymagało uzgodnienia politycznego w Polsce - mówi Tomasz Hypki ekspert ze Skrzydlatej Polski.

- Dowiedzieliśmy się, chociaż nie zostało to dokładnie powiedziane, że w sumie już przed zderzeniem z brzozą samolot był chyba niesterowny i miał zbyt małą prędkość - powiedział ekspert.

- Co tu dużo mówić, obecność osób trzecich w kabinie miała tutaj, i według Rosjan, i ja to rozumiem, według naszych członków komisji, musiała mieć wpływ na podjęcie decyzji załogi o lądowaniu w warunkach, które absolutnie na to nie pozwalały - skomentował.

Hypki: - Podkreślę to, co wcześniej wiedzieliśmy, że załoga o tym, iż tam nie da się lądować, wiedziała z bardzo wielu źródeł. Bo już od kontrolerów w Mińsku się tego dowiedzieli, od kontrolerów na lotnisku, od swoich kolegów z Jaka 40. Nieprawdopodobne jest to, że oni w ogóle na to nie reagowali, a całe to lądowanie realizowali zupełnie beznamiętnie.

- Dzisiejsza konferencja nie wprowadziła nic nowego. Jedyna nowa informacja jest zbędna. Dotyczy poziomu alkoholu we krwi dowódcy sił powietrznych. On nie był pilotem - stwierdził w tej samej audycji w TVP Info Krzysztof Krawcewicz z Przeglądu Lotniczego.

Hypki: - Nie można zbagatelizować faktu obecności alkoholu u Błasika. To jest fakt bardzo przykry i bolesny. To jeszcze jeden gol do naszej bramki, który rzuca cień. Choć decydująca jest trzeźwość pilotów - dodał Hypki, który określił to jako "dodatkowy kopniak dla leżącego".

- Wiem, że bardzo byśmy chcieli, by chociaż część odpowiedzialności była nie po naszej stronie, żeby coś było po stronie wieży, ale z tego raportu wynika, że cała wina jest po stronie polskiej - powiedział Krawcewicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM