Bartoszewski: Ktoś chce coś "ugrać" na raporcie MAK

Władysław Bartoszewski uważa, że raport MAK nie popsuje na trwałe stosunków polsko-rosyjskich, ale wywoła dużo niepotrzebnego zamieszania po obu stronach. Zdaniem doradcy premiera do spraw międzynarodowych, odpowiedzialni za pogorszenie relacji polsko-rosyjskich będą komentatorzy i dziennikarze, którzy z góry zakładają złą wolę strony rosyjskiej.
Władysław Bartoszewski powiedział Polskiemu Radiu, że na sytuacji będą też chciały ugrać swoje interesy "pewne kręgi polityczne". Podkreślił, że nie leży to ani w interesie Polaków, ani Rosjan. Doradca premiera liczy na to, że oba narody znajdą drogę rzeczowego porozumienia w tej sprawie.

Ważne, że Rosjanie dowiedzieli się o Katyniu

- Dla mnie kolosalnym osiągnięciem w stosunkach polsko-rosyjskich ostatniego roku było na fali tragedii smoleńskiej pokazanie filmu 'Katyń' kilkudziesięciu milionom ludzi, którzy po raz pierwszy dowiedzieli się, że był Katyń - powiedział minister Bartoszewski. Dodał, że takie właśnie sprawy budują pozytywne relacje między narodami, a nie - jak to ujał - "mądrzenie się ludzi, którzy nie znają ani prawa międzynarodowego ani prawa lotniczego, ani układów".

Nie spodziewałem się, że Rosjanie przyznają się do błędów

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) stwierdził w swoim raporcie końcowym, że bezpośrednimi przyczynami katastrofy smoleńskiej były: niepodjęcie decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe po informacjach o złych warunkach pogodowych, obniżanie lotu wbrew ostrzeżeniom, brak odpowiedniej reakcji załogi mimo ostrzeżeń systemu TAWS i podejście do lądowania mimo braku zgody wieży kontrolnej. Władysław Bartoszewski nie jest zaskoczony treścią raportu. - Nie spodziewałem, aby strona rosyjska zaczęła od tego, że będzie mówiła o swoich błędach - powiedział Polskiemu Radiu doradca premiera.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny