"Hańba!". Zakłócone przemówienie premiera w Sejmie

Kilkanaście osób - w tym rodziny osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej - zakłóciło wystąpienie premiera Donalda Tuska. Premier przedstawił w Sejmie informację rządu na temat działań zmierzających do ustalenia przyczyn i okoliczności katastrofy samolotu TU-154M w związku z publikacją rosyjskiego raportu.
Po wystąpieniu premiera wiele osób manifestowało swoja niechęć, krzycząc: "hańba", "honor polskiego żołnierza wdeptany w ziemię", "zdrada".

Brat zmarłego w katastrofie przewodniczącego Komitetu Katyńskiego Stefana Melaka, Andrzej, był zbulwersowany wystąpieniem premiera. Jego zdaniem było to zwykłe: "ble, ble, a premier nie stanął w obronie polskich żołnierzy, obywateli, którzy ponieśli śmierć w Smoleńsku i zostali zhańbieni przez Rosjan. Pan premier, dodał Andrzej Melak, nie zająknął się jednym słowem aby zażądać przeproszenia rodziny generała Błasika i innych".

Z sali zostali wyprowadzeni niektórzy z przedstawicieli stowarzyszenia "Solidarni 2010"

Między innymi Marek Plewka, który miał ze sobą tabliczkę z napisem "Smoleńsk, chcemy prawdy". Strażnicy sejmowi odebrali mu tabliczkę, a wyprowadzony Plewka wykrzykiwał, że jest to Sejm Platformy Obywatelskiej, a prawda o smoleńskiej katastrofie była ukrywana przez ten rząd przez 9 miesięcy.

Donald Tusk powiedział w Sejmie, że po katastrofie smoleńskiej rząd skupił się na wygraniu prawdy o tym co wydarzyło się 10 kwietnia w Rosji, a jednocześnie nie narazić na szwank polskiej racji stanu. Zdaniem premiera nie wszyscy byli zainteresowani pełną prawdą o katastrofie smoleńskiej i nie wszyscy byli zainteresowani, by ta tragedia nie przerodziła się w katastrofę w relacjach z naszymi sąsiadami.

Premier podkreślił, że od pierwszych chwil od katastrofy kluczowe było podjęcie decyzji, które pozwolą na ustalenie prawdy na temat okoliczności i przyczyn tragedii. Powiedział, że rząd musiał też odpowiedzieć na pytanie, jak prowadzić te sprawy równocześnie wygrać prawdę i "wygrać pokój".

DOSTĘP PREMIUM