Szef BBN: Moskwa próbuje ukryć swoje winy i niedociągnięcia

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego uważa, że rosyjski raport w sprawie katastrofy smoleńskiej to zabieg czysto propagandowy, a treść wniosków rosyjskiego MAK-u wynika z chęci ukrycia własnych błędów.
Generał Stanisław Koziej ocenił w Polskim Radiu, że szybka publikacja MAK-u była błędem, ponieważ ich raport jest oparty na niedokończonych badaniach. Świadczą o tym nieścisłości zawarte we wnioskach - powiedział szef BBN-u. Generał Koziej dodał również, że treść raportu świadczy o tym, że Moskwa próbuje ukryć tym samym swoje winy i niedociągnięcia.

W ocenie byłego wojskowego jest to wyraz dawnej, sowieckiej, mentalności, która jest obecna po dzień dzisiejszy w rosyjskich kręgach władzy. Stanisław Koziej powiedział, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego może zająć się sprawą katastrofy smoleńskiej podczas marcowego posiedzenia. W ocenie szefa BBN-u z dyskusją na ten temat należy poczekać do końca prac komisji Jerzego Millera. W ocenie generała Kozieja analizowane wtedy będą nie tylko rosyjskie dokumenty, ale również ustalenia polskich śledczych. W ocenie Kozieja raport MAK-u, a szczególnie jego publikacja - zahamowały proces ocieplania wzajemnych stosunków.

Szef BBN-u ocenił, że może to rzutować na dalszych stosunkach na linii Warszawa - Moskwa. General Koziej negatywnie ocenia również reakcję opozycji na działania w tej sprawie rządu. Podkreślił, że nie można koncentrować się tylko na atakowaniu gabinetu Donalda Tuska, ponieważ może to się odbić źle na naszym wizerunku.

Koziej dodał też, że polskie media w niewystarczający sposób zareagowały na ostre, zagraniczne komentarze zgadzające się z wnioskami rosyjskiego raportu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM