Lis ostro o pośle PiS: "Chłoptaś, chłystek obsztorcowuje premiera jak gówniarza". Kamiński: Nie jest w stanie mnie obrazić

Szef tygodnika "Wprost" nie zostawia suchej nitki na pośle Mariszu Kamińskim. - Ten chłoptaś, chłystek, który wychodzi i obsztorcowuje premiera jak gówniarza. Żałosne to było - mówił Lis w TOK FM. Oburzenie dziennikarza wywołało wystąpienie posła PiS podczas debaty o katastrofie smoleńskiej, które Kamiński zakończył dedykacją dla premiera: "człowiek bez honoru, to gorsze niż śmierć".
Wystąpienie Mariusza Kamińskiego było jednym z najczęściej cytowanych po środowej debacie w sprawie katastrofy smoleńskiej. Przypomnijmy, poseł PiS mówił m.in. "panie premierze, wie pan co mnie w tym wszystkim najbardziej bulwersuje, tak, że burzy się we mnie krew? To że dziewięć miesięcy, w pewnym szczególnym momencie, a staliśmy wtedy obok siebie, widziałem w pana oczach łzy, i to były prawdziwe łzy. To było na pogrzebie Sebastiana Karpiniuka. A dziś pozwala pan Rosjanom szargać prawdę o ostatnim locie Sebastiana Karpiniuka, pani senator Bochenek, Grzegorza Dolniaka. Odwrócił się pan plecami do własnych przyjaciół".

- Ten chłoptaś, chłystek, który wychodzi i obsztorcowuje premiera jak gówniarza. Przecież to nie była eksplozja emocji. Chłoptaś sobie to napisał, mocno wciskał długopis w kartkę, wyszedł i wydeklamował. Żałosne to było. Tandeta po prostu - komentował Tomasz Lis. Redaktor naczelny "Wprost" dodał, że mówiąc o polityku "chłoptaś, chłystek" nie uwłacza godności posła. - Bo on tej godności uwłacza bardziej, niż ja mógłbym to w jakikolwiek sposób zrobić - stwierdził Lis w Poranku Radia TOK FM.



Poseł PiS przyznaje, że przeczytał to, co powiedział o nim publicysta. - Jeśli chodzi o komentarz, to mam tylko jedno zdanie: Tomasz Lis nie jest w stanie mnie obrazić - mówi portalowi Gazeta.pl Mariusz Kamiński. - Nie dam się sprowokować - zaznacza.

Wielki cyrk dla prezesa

Zdaniem Tomasza Lisa to co obserwowaliśmy w środę w Sejmie to po prostu cyrk. - Z jednej strony pod publikę, a z drugiej z wyrachowania i perfidii - dla prezesa - mówił publicysta. - Oni (posłowie PiS red.) na wyprzódki zgłaszali się do prezesa: jestem dobry, jestem gorliwy, dajcie prezesie miejsce na liście - dodał Lis.

Z opinią szefa tygodnika "Wprost" zgadza się publicysta tygodnika "Polityka" prof. Wiesław Władyka. - Miałem wrażenie, że to spektakl pod pana prezesa, który siedział z twarzą wartą wielkiego pędzla. To była warz człowieka, który nienawidzi. Patrzył na premiera z narastająca nienawiścią - ocenił.



Według Władyki Prawo i Sprawiedliwość to "skorumpowana moralnie partia, w tym sensie że ona słucha tylko prezesa i wypowiada się pod prezesa". Jak dodał komentator Poranka Radia TOK FM spektakl posłów PiS może im zaszkodzić. Ale to - oczywiście - pokażą sondaże poparcia dla partii politycznych.

DOSTĘP PREMIUM