Borowski: Ofensywa PiS oparta jest na nieprawdzie i mąceniu w głowach

- Spór, który teraz ma miejsce, to poważna próba Prawa i Sprawiedliwości oraz Jarosława Kaczyńskiego zniekształcenia przyczyn katastrofy, jak również zbudowania na tym całej ofensywy przeciwko pewnemu systemowi rządzenia, który nastał w Polsce po PiS - mówił w Poranku TOK FM Marek Borowski, były marszałek Sejmu.
W zeszłym tygodniu w Sejmie odbyła się debata, podczas której rząd przedstawił informacje ws. katastrofy smoleńskiej. Pytania zadawali m.in. posłowie PiS, którzy w ostrych słowach krytykowali premiera Tuska, jak i postępy w wyjaśnianiu katastrofy.

- Gdyby rzeczywiście celem inicjatorów tej debaty, a było nimi PiS i Jarosław Kaczyński, było dowiedzenie się, jak rząd zamierza teraz postępować, co z pracą komisji, jakie są terminy zakończenia, co na odcinku stosunków z Rosją, to wówczas ta debata byłaby uzasadniona - stwierdził w TOK FM Borowski, członek Socjaldemokracji Polskiej. - Celem tej debaty ze strony Jarosława Kaczyńskiego nie była żadna z tych rzeczy. Celem było wykorzystanie jeszcze raz trybuny sejmowej, a potem jeszcze konferencji prasowych, do tego, żeby po pierwsze przedstawiać swoją wersję tej katastrofy, czyli że jest to wina Rosjan i rządu, i po drugie żeby przeprowadzić bezpardonowy atak na rząd, łącznie z obelgami - dodał.



Teraz PO chce, aby sprawą posłów zabierających najostrzej głos, zajęła się komisja etyki poselskiej. - To jest tylko taki gest, ponieważ komisja etyki już od dawna w naszym Sejmie nie pełni tej roli, jaką pełnią komisje etyki w wielu innych parlamentach - uważa były wicemarszałek Sejmu. - Komisja etyki jest u nas traktowana jako ciało uzależnione od sugestii i wskazówek partii, do których należą przedstawiciele w komisji. W gruncie rzeczy jej orzeczenia nie są traktowane z należnym szacunkiem - podkreślił.

"Zdrajca", "hańba" - premier nie powinien był reagować

Borowski zwrócił uwagę na to, że premier podczas swojego wystąpienia na mównicy zwracał uwagę na kontekst międzynarodowy działań, których podejmuje się Prawo i Sprawiedliwość. - Te działania to przed ostatecznym ustaleniem przyczyn ze strony polskiej narzucanie określonej wersji i zmierzanie do tego, aby te wątłe nici, jakie zostały zawiązane między Polską, a Rosją zostały zerwane - uważa członek SdPl. - Ale żeby sprawa była jasna: raport MAK w tym nie pomaga. Pytanie tylko, czy powinniśmy wyciągnąć ostry nóż i uciąć te nici do końca. Premier na to zwraca uwagę.

- Niektóre akcenty, takie bardziej polemiczne w stosunku do opozycji, były wywołane głosami z sali - przypomniał Borowski. - Tych reakcji z sali przeważnie nie słychać w głośnikach. Ja uważam, że nie należy na nie reagować, ale człowiek jest człowiekiem. Jak padały stwierdzenia, jak "zdrajca", "hańba", czy jakieś krótkie wyjaśnienia spraw odbiegające od rzeczywistości, to premier na to reagował - podkreślił.

Tymczasem Grzegorz Napieralski zaapelował o ''głos rozsądku''. Stwierdził w rozmowie z reporterem TOK FM: "Przez szacunek dla tych ludzi powinniśmy chcieć, żeby ta sprawa (katastrofa smoleńska - red.) była wyjaśniona, a nie uprawiać brutalną politykę". Jednak czy jest wola wśród polskich polityków, żeby zająć się rzeczami, które są bardziej istotne dla społeczeństwa?

- Ja bym wolał, żeby każdy apelujący mówił do kogo apeluje, ponieważ spór, który teraz ma miejsce, to nie żadna kłótnia dla kłótni, bo niektórzy to lubią, tylko poważna próba ze strony PiS i Jarosława Kaczyńskiego zniekształcenia przyczyn katastrofy, jak również zbudowania na tym całej ofensywy przeciwko pewnemu systemowi rządzenia, który nastał w Polsce po PiS. Niestety oparte jest to na nieprawdzie i mąceniu w głowach - stwierdził Borowski.



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM