Dorn nie stawił się na Komisji Etyki Poselskiej. Wysłał list

Komisja chciała zapytać posła o jego dziwne zachowanie podczas nocnych głosowań. Świadkowie mówią, że od posła czuć było alkohol. Jednak zamiast usłyszeć wyjaśnienia Ludwika Dorna, posłowie z komisji etyki mogą jedynie odczytać jego list. Poseł tłumaczy w nim, że wniosek Marszałka Sejmu o zbadanie sprawy nie zawiera zarzutów wobec jego osoby.
- W związku z tym jego obecność na posiedzeniu byłaby bezprzedmiotowa. Tak napisał do nas pan poseł Dorn - mówi przewodnicząca komisji Elżbieta Witek z Prawa i Sprawiedliwości. - Zastanowimy się co z tym fantem zrobić, gdy będziemy w pełnym składzie komisji - dodaje.



Ludwik Dorn jest w Sejmie, ale nie chciał rozmawiać z dziennikarzami o swojej nieobecności na komisji etyki. Rano zasiadł przed komputerem w swoim sejmowym gabinecie. Jak odkryli fotoreporterzy poseł czytał wiadomości na portalu Gazeta.pl...



Komisja może obradować bez udziału posła, ale będzie to bardzo trudne. - Ponieważ komisja nie dysponuje żadnymi instrumentami, by zbadać to o co państwu chodzi. Bo nikt z dziennikarzy posłowi Dornowi zarzutów wprost nie postawił, bo trzeba by było to udowodnić. Wiemy o co chodzi, ale nikt tego głośno nie mówi - uważa posłanka Witek.

Poseł Dorn pytany o alkohol odpowiadał : "odnoszę się do tych zarzutów tak - czegóż to ci dziennikarze nie wymyślą". Komisja Etyki zaprosiła posła na swoje posiedzenie, gdzie będzie chciała usłyszeć jego wyjaśnienia.

Jeżeli komisja uzna, że poseł naruszył zasady etyki może zwrócić mu uwagę, dać upomnienie bądź naganę.

"Czuć od Pana alkohol!". Dorn ucieka przed dziennikarzami >>

DOSTĘP PREMIUM