Baroni lewicy wrócą do Sejmu? Szef SLD: nie będę im stawał na drodze

Czy Józef Oleksy, Leszek Miller, Włodzimierz Czarzasty i Mariusz Łapiński wystartują w wyborach parlamentarnych do Sejmu z list SLD? Szef Sojuszu Grzegorz Napieralski niczego nie wyklucza. A sami dawni baroni SLD nie wykluczają powrotu do parlamentarnych ław. W SLD wraca stare?
- Jeżeli zechcą, ja na drodze im nie będę stawał - powiedział w "Kropce nad i" w TVN24 Napieralski o ewentualnym starcie w wyborach dawnych tuzów lewicy. - Chciałbym to jasno i wyraźnie podkreślić: dwóch premierów, członków SLD, ma prawo startować w tych wyborach - dodał. Stwierdził też, że skoro "uważany za złego premiera" Jerzy Buzek "jest dzisiaj szefem Parlamentu Europejskiego", to Leszek Miller, "który wprowadził Polskę do Unii Europejskiej, ostatnio nagrodzony przez BCC (Business Centre Club - red.)" może ubiegać się ponownie o mandat posła do polskiego Sejmu. A sami politycy nie mówią "nie", jak Leszek Miller, który odparł wprost, że takiej możliwości nie wyklucza. Uważa też, że "byłby atutem dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej". Z kolei Łapiński, pytany o start w wyborach, odparł: - To się okaże.

Stowarzyszenie "Ordynacka" wraca do wielkiej polityki?

Indagowany o Mariusza Łapińskiego Grzegorz Napieralski powiedział, że to nazwisko "jest dla niego zaskoczeniem, bo nigdy nie pojawiał się w żadnych dyskusjach", jednak niczego nie wykluczył. Nie przekreślił też kandydatury Włodzimierza Czarzastego. - Nie spotkałem się jeszcze z zarządem Ordynackiej, chciałbym to zrobić w marcu. (...) Stowarzyszenie Ordynacka współpracowało z SLD w wyborach samorządowych i mam nadzieję, że będzie współpracować w wyborach parlamentarnych - powiedział w TVN24 Napieralski.

Czy będą wcześniejsze wybory? Szef SLD: PO mnie sonduje

Szef SLD potwierdził też wcześniejsze doniesienia o politykach PO, którzy sondowali go ws. wcześniejszych wyborów. Stwierdził, że "ważni politycy Platformy" rzeczywiście do niego przychodzą. Lider Sojuszu nie podawał jednak żadnych nazwisk. - Jestem tym politykiem, który prywatnych rozmów nie upublicznia - powiedział w "Kropce nad i". Napieralski przyznał również, że popiera pomysł wcześniejszych wyborów, bo jesienny termin nie jest dobrym rozwiązaniem.

Prezydencja w czasie kampanii? Pod znakiem Smoleńska

- Jak wyobrażamy sobie kampanię w październiku, a nawet listopadzie, kiedy jesteśmy w bardzo gorącym czasie dla Polski, bo jest prezydencja, i przylatują do nas premierzy i prezydenci państw - pytał w TVN24 lider SLD. Stwierdził, że w wypadku, gdyby polska prezydencja przypadła na czas kampanii wyborczej, to pierwszą kwestią, która znalazłaby się w polskiej agendzie na prezydencję UE, byłaby "afera smoleńska". - Ja bym chciał, żeby w czasie naszej prezydencji nasz rząd był silny, miał stabilne zaplecze, nie musiał zajmować się kampanią wyborczą i reprezentował Polskę na scenie europejskiej - podkreślił w TVN24 Napieralski.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM