"Nie zaczynajmy tradycji państwowych obchodów rocznicy Smoleńska"

- Gdyby nie cała nienormalność sytuacji, to byłoby oczywiste, że rocznica katastrofy smoleńskiej jest kolejną okazją, żeby coś razem z Rosjanami współprzeżywać - mówił w TOK FM były premier Włodzimierz Cimoszewicz. - Ale jeżeli miałoby być tak, że jedni chcą jechać, inni to kwestionują, to organizowanie tego w Smoleńsku z Rosjanami traci sens. Pierzmy te brudy we własnym domu, nie wciągajmy innych do tego - apelował.
10 kwietnia 2010 roku podczas lądowania w Smoleńsku rozbił się prezydencki Tu-154M. Na pokładzie samolotu leciało 96 osób, w tym prezydent Polski Lech Kaczyński. Katastrofy nikt nie przeżył. Dzisiaj, równo na dwa miesiące przed rocznicą tragedii, trwa dyskusja o tym, jaki kształt powinny mieć obchody upamiętniające tamto wydarzenie.

- Powinny być jednoczące, więc symbolika państwa byłaby stosowna - uważa Włodzimierz Cimoszewicz. Były premier i obecny senator był gościem Poranka Radia TOK FM. Stwierdził, że rocznicowe obchody powinny mieć wymiar uroczystości państwowej, nie partyjnej. Jednak zastrzegł: - Zróbmy to ostatni raz w takim wymiarze. Nie początkujmy tradycji, że co roku będziemy mieli państwowe obchody rocznicy tej katastrofy. Ona była tragiczna, wszyscy współczujemy, ale nie możemy organizować funkcjonowania państwa wokół takiego wydarzenia. Z tego trzeba wyciągnąć więcej konkretnych, pozytywnych wniosków - podkreślił.



Stwierdził, że gdyby panowała ogólna zgoda co do upamiętnienia ofiar tamtego wydarzenia, to można by zorganizować obchody na miejscu tragedii. Jednak w takiej sytuacji, jaką mamy obecnie - kiedy nie ma jednomyślności w ocenie katastrofy - zdaniem Cimoszewicza nie ma sensu wyjeżdżać 10 kwietnia do Smoleńska. - Gdyby nie cała nienormalność sytuacji, to byłoby oczywiste, niezależnie od miejsca obchodów, że jest to kolejna okazja, żeby coś razem z Rosjanami współprzeżywać. To nam jest potrzebne. Ale jeżeli miałoby być tak, że jedni chcą jechać, inni to kwestionują, to organizowanie tego w Smoleńsku z Rosjanami traci sens. Pierzmy te brudy we własnym domu, nie wciągajmy innych do tego - stwierdził senator.

Rodziny: Nie chcemy "smoleńskich rachunków". Zdecydowana większość chce prywatnych obchodów rocznicy >>>

Cimoszewicz dodał, że jego zdaniem raport przygotowywany przez komisję ministra spraw wewnętrznych i administracji - Jerzego Millera - będzie miał duże znaczenia w kwestii interpretowania przyczyn katastrofy oraz ewentualnej ocenie winy. - Jeżeli opinia publiczna uznałaby konkluzje zawarte w raporcie za najbardziej prawdopodobne, to by zawężało pole do spekulacji o naturze politycznej. Po tym raporcie dobrze by było, gdyby powtórzyć szereg rozmów z ekspertami - będą wtedy mniej skrępowani, bo niczego nie będą uprzedzali, tylko będą mogli skomentować - zaznaczył Cimoszewicz. Dodał, że raport Millera powinien być przygotowany jak najszybciej.



Polskiego raportu jednak nie będzie przed rocznicą tragedii - komisja nie może wcześniej skończyć prac, bo chce jeszcze przeprowadzić eksperyment na pokładzie działającego tupolewa znajdującego się polskiej flocie. Problem w tym, że według komisji samolot ma usterkę. - Nie wiem na czym polega problem z przeprowadzeniem eksperymentu na samolocie określonego typu. Jak mają problem, to niech wypożyczą taki sam samolot gdzie indziej, jest ich jeszcze trochę na świecie. Nie rozumiem tego. To jest racjonalizm biurokratyczny, to nieudolności i to jest złe - skomentował Cimoszewicz.

Raport Millera opóźniony z powodu usterki Tu-154. "Dmuchają na zimne" >>>

OFE? Brakuje dialogu

Cimoszewicz odniósł się także do ostatniego sporu na linii rząd-ekonomiści dotyczącego proponowanych zmian w OFE. Propozycja gabinetu Donalda Tuska zakłada, że od 1 kwietnia tego roku składki do OFE zmniejszą się z 7,3 proc. do 2,3. Uzyskane w ten sposób 5 proc. miałoby trafić na indywidualne konta w ZUS.



- Nie ma dialogu - stwierdził były premier. - Chyba też nie widać chęci, nie wiem czy z obu stron, ale na pewno ze strony rządu, do poważnego dialogu - podkreślił. - W jakimś stopniu ich rozumiem - mają nóż na gardle. Natomiast ze społecznego punktu widzenia jest złe, że pojawia się element poważnego zaniepokojenia. Jeżeli rząd podejmuje te kroki, to niech obniży składkę do OFE na jakiś czas, ale niech zarysuje perspektywę powrotu do normalności. Ja jestem przeciwnikiem tego ruchu rządu - podsumował senator.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM