Miller: Rodziny dostaną raport pierwsze, jeśli przepisy pozwolą

Prawnicy sprawdzą, czy rodziny ofiar smoleńskiej tragedii będą mogły pierwsze zobaczyć raport ze śledztwa ws. katastrofy Tu-154M - powiedział szef MSWiA. Jerzy Miller odrzucił też sugestie, że odroczenie daty publikacji raportu ma na celu zbliżenie jej z rocznicą katastrofy.
Jerzy Miller potwierdził, że otrzymał list od rodzin ofiar katastrofy, w którym apelują one, by mogły zapoznać się z ostateczną wersją raportu jako pierwsze, zanim o sprawie poinformują media.

- Poleciłem, by sprawdzić, czy jest to możliwe od strony prawnej - powiedział Miller. - Chcemy uszanować uniwersalną zasadę - mówiąc całą prawdę, nie chcemy ranić bardziej, niż wymaga tego odkrycie tej prawdy - powiedział minister. Nie wykluczył, że jeżeli nie będzie bardzo istotnej przeszkody formalnej, to rodziny zobaczą raport pierwsze.

Jeśli będzie to możliwe, rodziny dostaną raport pierwsze

- Będę przestrzegał zasady, że rodziny nie powinny dowiadywać się z publikatorów czegoś, co można inaczej przekazać - dodał Miller. Jak stwierdził, "raport będzie bolesny dla Polski, a nie dla konkretnych osób". Według ministra po publikacji raportu MAK zabrakło też "odwagi, by powiedzieć prawdę, która jest niewygodna dla kraju, który przygotowywał wizytę". - Nie jest łatwo powiedzieć, że pewne elementy nie były tak przygotowane, jak być powinny.

Miller: nie opóźniamy celowo daty publikacji raportu

Miller wykluczył też, co sugerowała opozycja, że komisja badająca katastrofę smoleńską zwleka z zakończeniem prac celowo, by raport został opublikowany w okolicach rocznicy tragedii.

Czy jakąś naszą czynnością daliśmy znać, że interesuje nas coś poza tym, by wyjaśnić wszystkie okoliczności wypadku? - pytał Miller. - Badanie jest w rękach ludzi, którym zależy na prawdzie. I trzeba zachować wszystkie reguły, które obowiązują w przypadku wypadku lotniczego - zaznaczył. Jak podkreślił, termin zakończenia prac komisji został odroczony ze względu na usterkę techniczną bliźniaczego tupolewa, który miał posłużyć do prac śledczych.

"Bez dokonania eksperymentu nie opublikujemy raportu"

- W celu przeprowadzenia eksperymentu dotyczącego ostatniej fazy lotu na lotnisko w Smoleńsku zwróciłem się do sił powietrznych o umożliwienie dokonania pewnego eksperymentu na samolocie bliźniaczo podobnym. Otrzymaliśmy informację, że ten eksperyment nie może być wykonany ze względu na usterkę techniczną. Ja się nie znam na tyle, by stwierdzić, jaki byłby wpływ tej usterki na eksperyment, który chcemy przeprowadzić - zastrzegł Miller i podkreślił, że komisja mimo tej przeszkody nie przerwała prac. - Ale bez przeprowadzenia tego eksperymentu nie wydamy raportu - zapowiedział szef MSWiA. Ujawnił też, że komisja zakończyła już badanie wątku meteorologicznego sprawy, a badanie wątku szkolenia załogi jest "zaawansowane w wysokim stopniu".

- Jest kilka zespołów, które równolegle pracują nad poszczególnymi wątkami - tłumaczył. Konkluzji nie podał. Proszę o cierpliwość. Na wszystkie pytania odpowiemy, kiedy wydamy raport końcowy - mówił Miller. Nie podał jednak daty publikacji raportu.

Rodziny ofiar katastrofy: nie chcemy "smoleńskich rachunków"

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM