Marta Kaczyńska: PJN nie ma prawa do dziedzictwa po L. Kaczyńskim

Córka zmarłego w katastrofie samolotu Tu-154M Lecha Kaczyńskiego w obszernym wywiadzie dla tygodnika ?Uważam Rze? opowiada m.in. o swoich odczuciach 10 miesięcy po tragicznym wypadku oraz komentuje aktualne wydarzenia w polskiej polityce.
Marta Kaczyńska negatywnie odnosi się do mediów, które w jej opinii obecnie "wróciły niestety do stanu sprzed katastrofy smoleńskiej". - PiS przedstawia wiele wartościowych inicjatyw. Była ostatnio potężna i ciekawa konferencja na temat gospodarki, z bardzo ważnym referatem stryja. A co przebiło się do mediów? To, że Jarosław Kaczyński zamilkł na minutę. Tak jakby człowiek, który po śmierci swojego ukochanego brata ani chwili nie przestał pracować, który ma tak ciężki czas, ma chorą mamę, nie miał prawa być przez chwilę zmęczony. To, co stryj mówił o naszej gospodarce, nikogo nie interesowało. Bo teza jest już ustalona - PiS nie mówi o gospodarce. Kropka.

PJN. "Nie mają prawa do dziedzictwa po L. Kaczyńskim"

Córka tragicznie zmarłego prezydenta odnosi się w wywiadzie również do nowego ugrupowania Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Stwierdziła, że w sztabie wyborczym Jarosława Kaczyńskiego "były osoby, które w żaden sposób nie podzielały poglądów Kaczyńskiego, a dziś odnajdują się w środowisku PJN". - Chodzi o to, że sama byłam świadkiem, jak w sztabie wyborczym stwierdzano, że nie chodzi o wygraną, bo na nią nie ma szans, ale o jak najlepszy wynik, o trzydzieści kilka procent - mówi córka L. Kaczyńskiego. - To dziwne, przecież w takiej kampanii zawsze gra się o zwycięstwo. I jak pokazał ostateczny wynik, było ono w zasięgu ręki - dodaje.

Podkreśliła, że PJN to partia, którą mocno promuje telewizja TVN. Inicjatywa stworzenia PJN to dla niej z kolei potwierdzenie tego, że jego członkowie nie byli szczerzy w kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego. - To dla mnie także osobisty, trudny zawód. Wielu z tych ludzi znałam, uważałam za bliskich sobie. Niestety, zawiodłam się na nich.

Marta Kaczyńska podkreśliła, że ludzie z Polski Jest Najważniejsza nie mają prawa do "dziedzictwa" po Lechu Kaczyńskim. - Wiemy, że już w sierpniu prowadzili rozmowy z Palikotem - podkreśla. - Nie są, jak próbowali siebie nazywać, dziećmi Lecha Kaczyńskiego. Niektóre z tych osób od dawna nie były w kontakcie z moim tatą, a teraz publicznie przypisują sobie jakąś wyjątkową bliskość. To nieprawda.

Córka zmarłego w zeszłym roku prezydenta nie wykluczyła w rozmowie z "Uważam Rze" swojego wejścia do polityki, jednak nie chce nic przesądzać.

DOSTĘP PREMIUM