W. Kuczyński wzywa do samocenzury krytyków PO. "To rozwaga"

Do autocenzury w krytyce Platformy Obywatelskiej wzywa publicysta Waldemar Kuczyński na łamach "Gazety Wyborczej". Doradca Jerzego Buzka za rządów AWS to samoograniczenie w sądach nad PO nazywa "rozwagą".
Kuczyński w swoim tekście przestrzega przed możliwością wygrania wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. "Groźby dla kraju ze strony tej partii nie wolno jednak lekceważyć i szkodnictwem jest wszystko, co tę uzasadnioną, pozytywną wrażliwość i czujność ludzi podważa, co ją bagatelizuje i osłabia" - pisze publicysta.

Przeczytaj tekst Waldemara Kuczyńskiego ''Pułapka ataku w czas wyborczy''



Podkreśla jednak, że sam nie twierdzi, że PO po zdobyciu pełni władzy rozpoczęłaby proces reform liberalnych w gospodarce, ale "na pewno byłaby najbardziej podatna na nacisk, by zacząć takie zmiany wprowadzać, nie mając już na karku bliskiego terminu wyborczego".

Krytycy dołączają do debaty "hejże na Platformę"

Znany dziennikarz, od lat redaktor naczelny "Playboya", Marcin Meller napisał niedawno na swoim profilu w portalu społecznościowym Facebook, że działania PO, którą w 2007 roku popierał, zniechęciły go do tej partii na dobre i że nie odda swojego głosu w najbliższych wyborach na Platformę. Wymieniał przewinienia partii rządzącej: "Nie zrobiliście nic z aferą hazardową, a co więcej, słyszę, że "Miro" jak gdyby nigdy nic kandyduje z Waszych list do Sejmu", "Minister Klich nie ponosi odpowiedzialności za Casę (co jeszcze można zrozumieć), ale i za Smoleńsk, czego już naprawdę pojąć nie mogę" oraz "Wasz minister Grabarczyk za totalny bajzel na kolei dostaje w nagrodę kwiaty".

Znany dziennikarz do PO: już na Was nie zagłosuję >>>

Temu językowi sprzeciwia się Kuczyński w "GW". "Ci (...) krytycy, a są wśród nich osoby bardzo znane i wpływowe, w mediach i nauce, którzy atakują dziś Platformę, dlatego że stała się mniej "platformiana", niż była kilka lat temu, niż obiecywała i niż oni oczekiwali, znajdują się w innym położeniu. Ich krytyki, choć na pewno tego nie chcą, dokładają się do ataków idących od PiS i SLD i łącznie tworzą bardzo wzmocniony od kilku miesięcy negatywny, zgeneralizowany, łatwo przyswajalny przekaz".

Zdaniem publicysty głosy krytyczne wobec PO łączą się z debatą, którą on sam nazywa "hejże na Platformę". Wzywając do autocenzury, Kuczyński argumentuje ją "świadomością siły słowa", a nie groźbą istnienia jakiegoś cenzora urzędowego. Podkreśla, że pisząc komentarze należy zastanowić się nad doborem słów oraz czasem, "aby chcąc coś osiągnąć, nie ugodzić odpryskiem własnej publicystyki sprawy, na której załatwieniu nam zależy".

Tusk nie widział "salonu". "Teraz salon mu wystawia rachunek" >>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM