Gontarczyk broni Geremka przed "Naszym Dziennikiem" i "Frondą"

W latach 60. Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem SB - napisał "Nasz Dziennik", powołując się na "Frondę.pl". ''Fronda'' opublikowała dokument, który ma rzekomo świadczyć, że profesor miał agenturalną przeszłość. Tymczasem do "Frondy" napisał Piotr Gontarczyk. I wytknął pismu pomyłkę.
"Portal Fronda.pl opublikował dokument, który ma rzekomo świadczyć o agenturalnej przeszłości Bronisława Geremka. Informacje te są jednak nieprawdziwe" - pisze w liście do "Frondy" Gontarczyk, do niedawna historyk IPN, znany z kontrowersyjnej książki "SB a Lech Wałęsa". Według niego, charakter sprawy "wymaga bezzwłocznej reakcji". Jak pisze Gontarczyk, redakcje "Frondy" i "Naszego Dziennika" jako podstawę do oskarżenia Bronisława Geremka uznały "prezentowany na portalu wydruk ze Zintegrowanego Systemu Kartotek Operacyjnych (ZSKO) byłej SB", gdzie profesor figuruje jako "Tajny Współpracownik".

''To błąd''. Geremek był tylko "kandydatem na TW"

Według Gontarczyka to błąd, który "powstał w czasie rutynowej pracy kartotek". Akta Bronisława Geremka z końca lat 60, o których mowa w kontekście dzisiejszych publikacji, zostały umieszczone w archiwach jako akta "kandydata na tajnego współpracownika" - pisze Gontarczyk. Jak twierdzi, "wynika to bardzo jednoznacznie w (pisownia oryginalna - red.) zapisu dziennika rejestracyjnego, do którego odsyła zapis z dziennika rejestracyjnego dawnego Biura "C" MSW". Zgodnie ze słowami Gontarczyka w kartotece Geremka napisane jest wyraźnie "KTW", a innego zapisu nigdy nie było, stąd niespodziewane "TW" to wynik błędu esbeków przepisujących informację, którzy zgubili literę "K".

Gontarczyk: Za teczki SB "wzięli się dyletanci"

"Takim sposobem z kTW (kandydat na Tajnego Współpracownika) powstał TW (Tajny Współpracownik). Osoba, która potem wpisywała dane z karty ewidencyjnej do systemu komputerowego rozwinęła ten drugi skrót do pełnego brzmienia: "Tajny Współpracownik". Ale jest to w wypadku Bronisława Geremka informacja nieprawdziwa" - pisze Gontarczyk. Dodaje, że gdyby redakcje sprawdziły źródło, czyli dziennik rejestracyjny Biura "C" MSW, to łatwo wychwyciłyby błąd. Gontarczyk dodaje, że takich przypadków jest więcej, ale nikt na ich podstawie nie zostanie oskarżony o współpracę z SB, chyba, że "biorą się za to dyletanci".

"Geremek był lustrowany wielokrotnie (...)I co, wszyscy byli takimi ślepcami?"

"Jak można było opublikować taki dokument nie sprawdzając jego wiarygodności? Przecież Bronisław Geremek był lustrowany wielokrotnie: i w czasie sporządzania listy Milczanowskiego, a potem listy Macierewicza. Po raz kolejny w czasach Rzecznika Interesu Publicznego. I co, wszyscy byli takimi ślepcami, że potrzebna była dopiero interwencja Frondy?" - napisał ostro Gontarczyk. I dodał, że pisze z "ogromnym żalem, bo do wydawnictwa i środowiska czuje ogromną estymę i szacunek". Zachęca do prowadzenia "duchowej misji publicznej". "Ale w sprawach innej natury pytajcie fachowców" - pisze. I sugeruje, by nie "podpuszczać Bronisława Wildsteina i Tomasza Terlikowskiego", by komentowali niesprawdzone informacje. "A nade wszystko w tak ważnych sprawach działajcie z wyczuleniem. Ostrożnie" - napisał Gontarczyk.

Żaryn odpiera zarzuty Gontarczyka

"Nie wiem, co można było jeszcze zrobić, by uchronić się przed oskarżeniem o dyletanctwo i brak wyczucia. Wydaje się, że uchroniłoby mnie przed nimi tylko odpuszczenie tematu"- pisze Stanisław Żaryn, publicysta portalu Fronda.pl i autor tekstu o Geremku. "W żadnym momencie mojego tekstu nie napisałem, że Bronisław Geremek współpracował z SB, nie pisałem, że był agentem" - broni się Żaryn. "Opisałem jedynie dokument, w którym widnieje zapis o jego rejestracji jako tajnego współpracownika. Opisałem relacje osób, które od lat próbują dociekać prawdy o najnowszej historii Polski. Napisałem o braku dokumentów potwierdzających ewentualną współpracę Geremka oraz o stanowisku IPN, który uznał, że Geremek był kandydatem na tajnego współpracownika, a nie TW" - kontynuuje. Swój wywód kończy pytaniem, dlaczego, "skoro sprawa Geremka jest tak oczywista, że zajmowanie się nią powoduje oskarżenie o dyletanctwo, dlaczego nikt nie opisał wcześniej dokumentu, który opublikowaliśmy?".

O domniemanej współpracy prof. Bronisława Geremka z PRL-owską bezpieką napisała Fronda.pl.

Bronisław Geremek zginął w lipcu 2008 r. w wypadku drogowym w Lubieniu.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM