"To polowanie na mnie". Dubieniecki dementuje i oskarża

To przejaw walki na wyborcze haki. Redakcje odpowiedzialne za te publikacje będą musiały ponieść odpowiedzialność prawną - odgraża się Marcin Dubieniecki w oficjalnym oświadczeniu, komentując sprawę ułaskawienia swojego wspólnika Adama S. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
"Brutalność ataków prasowych i swoistego rodzaju polowanie na moją osobę, doprowadziły do sytuacji, w której nie mogę pozostać obojętny na te wszystkie informacje" - pisze Marcin Dubieniecki w przesłanym do mediów oświadczeniu.

"Odnosząc się do zarzutów kierowanych w sprawie ułaskawienia Adama S. stwierdzić należy, że wszelkie informacje dotyczące w tym zakresie mojej osoby są nieprawdziwe" - dodaje. Dubieniecki podkreśla, że w momencie ułaskawienia Adam S. nie był jego wspólnikiem.

"Chodzi o uderzenie we mnie i Jarosława Kaczyńskiego"

Mąż Marty Kaczyńskiej zaznacza, że "sekwencja czasowa publikacji i nadania rozgłosu pewnym artykułom prasowym" ma dwojakie znaczenie. Mediom chodzi, zdaniem Dubienieckiego, o "zdezawuowanie jego osoby w środowisku zawodowym i wobec Klientów", a "pośrednio ma to uderzać w Jarosława Kaczyńskiego".

"Wszystkie te sprawy, które otrzymały taki rozgłos, które powstały z nierzetelnego dziennikarstwa i insynuacji zawartych w tych artykułach, będą musiały być wyjaśnione przez niezawisłe sądy, a osoby i redakcje odpowiedzialne za nie będą musiały ponieść odpowiedzialność prawną" - zapowiada prawnik.

Dubieniecki dodaje, że oświadczenie jest "jedynym przejawem jego obecności medialnej" i nie będzie więcej w tej sprawie zabierał głosu w mediach.

Kontrowersyjne ułaskawienie Adama S.

O sprawie ułaskawienia Adama S. głośno jest od ponad tygodnia. Komentatorzy podkreślają, że zastanawiające jest "ekspresowe tempo" i przeprowadzenie ułaskawienia mimo negatywnej opinii prokuratury. W sprawę zaangażowani byli dwaj ministrowie w kancelarii Lecha Kaczyńskiego - Piotr Kownacki i Andrzej Duda. Obaj zasłaniają się niepamięcią.

Dubieniecki pytany o ułaskawienie Adama S. : "Niech się pan odp***" >>>

W poniedziałek szef Kancelarii Prezydenta Jacek Michałowski zlecił audyt "procedur i trybu przygotowywania projektu decyzji" przez urzędników prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie ułaskawienia przedsiębiorcy Adama S.

Pełna treść oświadczenia Marcina Dubienieckiego

Odnosząc się do zarzutów kierowanych w sprawie ułaskawienia Adama S. stwierdzić należy, że wszelkie informacje dotyczące w tym zakresie mojej osoby są nieprawdziwe. Z całą stanowczością podkreślam, że nie byłem wspólnikiem Adama S. w zarzucanym mi okresie kiedy otrzymał on prawo łaski. W spółce, w której występowałem reprezentowałem interesy innej osoby na zasadzie zawartej umowy powierniczego nabycia udziałów.

Ponadto pragnę podnieść, iż publikacja tej sprawy, jak również kontekst sytuacyjny w jakiej ona się pojawia, jest najczystszym przejawem walki na wyborcze "haki", a pośrednio ma zmierzać do szkalowania osoby śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed zbliżającą się rocznicą katastrofy smoleńskiej.

Sekwencja czasowa publikacji i nadania rozgłosu pewnym artykułom prasowym w stosunku do mojej osoby ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze ma uderzyć bezpośrednio we mnie i podjąć próbę zdezawuowania mojej osoby w środowisku zawodowym i wobec moich Klientów, a pośrednio ma uderzać w Jarosława Kaczyńskiego, a więc przybiera wymiar najczystszej walki politycznej za pośrednictwem rodziny.

Nie przypominam sobie aby media koncentrowały się na czyimś powinowatym polityka tak, jak na mojej osobie. To jest dowód tego, że karnawał zbierania "haków" rozpoczął się.

Nie może być tak, że poprzez przeinaczanie faktów, podawanie nieprawdziwych informacji, prowadzenie nieuczciwego i nierzetelnego dziennikarstwa, wywołuje się lawinę oszczerstw i naruszeń mojego dobrego imienia oraz imienia moich najbliższych osób.

Wszystkie te sprawy, które otrzymały taki rozgłos, które powstały z nierzetelnego dziennikarstwa i insynuacji zawartych w tych artykułach, będą musiały być wyjaśnione przez niezawisłe Sądy a osoby i redakcje odpowiedzialne za nie będą musiały ponieść odpowiedzialność prawną.

To oświadczenie jest jedynym przejawem mojej obecności medialnej. Dalsza korespondencja będzie dopuszczalna w trybie przepisów kodeksu postępowania cywilnego i przepisów kodeksu postępowania karnego.

Marcin Dubieniecki



Czy Marcin Dubieniecki ma jeszcze szansę na karierę polityczną?

DOSTĘP PREMIUM