Smolar: PiS po 10 kwietnia zagra w surmy i ruszy na Platformobolszewika

- Jarosław Kaczyński jest nieprzewidywalny, niekontrolowalny, nieobliczalny i niebezpieczny dla Polski - mówił w Radiu ZET Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego. - PiS do 10 kwietnia będzie milczeć, a potem zagra w surmy i ruszy na Platformobolszewika.
Prowadząca audycję Monika Olejnik sugerowała, że Smolar, podobnie jak inni dał się nabrać na zmianę wizerunku lidera PiS, w trakcie kampanii prezydenckiej.

- Oni przeprowadzili podobną analizę do mojej. Kiedy zwyciężyli, kiedy Lech Kaczyński został prezydentem, kiedy PiS objął rządy, Polska ulegała dramatycznej polaryzacji, była strasznie zmęczona tą transformacją i PiS miał język, aby wyrazić ten ból i protest. (...) Myślałem, że Jarosław Kaczyński [w kampanii] uznał, że polityka Polska musi się rozgrywać w centrum i PiS też musi się przesunąć w stronę centrum. (...)

Zdaniem Smolara polityka PiS ulegnie zaostrzeniu. - Widać, że teraz to jest czysta taktyka, do 10. kwietnia będą milczeć, a potem zagrają w surmy i ruszą na Platformobolszewika. Ja już nie mogę ani przez sekundę uwierzyć w rozsądek analiz, a tym bardziej rozsądek działań - mówił Smolar.

Prezes Fundacji Batorego oceniał też Platformę i premiera. - Analiza, którą przeprowadził Donald Tusk była następująca: Polska jest zmęczona latami transformacji, bezrobociem, stresem, później duża część Polski była zmęczona i przerażona dwoma latami rządów PiSu. Innymi słowy, Polakom trzeba dać spokój.- mówił Smolar.

I wskazywał. - Stąd ten język, ironicznie nazywany językiem miłości, usypiania. (...) Nie doceniano i nie podkreślano, że wielką zasługą tego rządu było i jest stabilizowanie instytucji demokratycznych - mówił.

- Przez trzy lata nie zrobili nam kuku (...) W pewnym momencie oni przegapili moment, w którym Polacy dojrzeli do następnego kroku, w którym odpoczęli i mają świadomość, że świat leci do przodu, że możemy zapłacić wysoką cenę za zostanie w tyle - ocenił Smolar.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM