Tusk o ustawie medialnej: będę zalecał uchylenie "niepokojących" przepisów

- Obiecuję rzetelnie sprawdzić każdy przepis, który budzi wątpliwości, i jeśli nie będzie żadnej europejskiej albo publicznej potrzeby, aby przepisy niepokojące obrońców internetu znalazły się w tej ustawie, to zaproponuję senatorom, aby je uchylili - zapowiedział dziś Donald Tusk w odpowiedzi na zmasowaną krytykę nowelizacji ustawy medialnej. Premier ma mało czasu - jutro Senat ma głosować ustawę.
Trwa spór o ustawę medialną, którą przyjął 4 marca Sejm. Analizowany obecnie przez Senat dokument wprowadza szereg ograniczeń dla nadawców publikujących treści wideo w internecie. Pytany o ustawę premier Donald Tusk zapowiedział dziś, że jeśli okaże się, że kontrowersyjne przepisy nie okażą się konieczne, to zaleci ich uchylenie.

Internet to nie telewizja

Rekomendowaną przez ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i posłankę Iwonę Śledzińską-Katarasińską nowelizację ustawy medialnej, 4 marca w trybie ekspresowym uchwalił już Sejm (419 posłów było "za", wstrzymał się tylko Kazimierz M. Ujazdowski z PiS). W branży internetowej oraz wśród prawników zajmujących się tą tematyką, ustawa spotkała się z miażdżącą krytyką: - Ta ustawa robi ogromną szkodę polskiemu rynkowi internetowemu. - mówią. Główne zarzuty to: dyskryminowanie podmiotów polskich wobec zagranicznych; tworzenie biurokratycznych barier, które ograniczają wolność wypowiedzi; nieprecyzyjne przepisy, za nieprzestrzeganie których będzie można wlepić olbrzymie kary. A także niezrozumienie specyfiki internetu, który rząd chciałby kontrolować tak jak telewizję, za pomocą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Co złego ustawa chce zrobić internetowi?

- To próba ograniczenia wolności słowa w demokratyzujących się mediach i bardzo istotne zagrożenie dla porządku demokratycznego - mówił o ustawie w radiu TOK FM Piotr Waglowski, specjalista od prawa internetu i autor serwisu VaGla.pl.

Lista kontrowersyjnych zapisów jest spora . Począwszy od mało precyzyjnych zapisów, kogo właściwie nowe przepisy będą dotyczyć (ustawa nazywa ich "nadawcami audiowizualnych treści na żądanie", co eksperci interpretują jako serwisy internetowe zawierające treści wideo) poprzez konieczność wpisu do rejestru Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, danie Radzie prawa odmowy rejestracji (więc de facto decyzji, kto może publikować w internecie, a kto nie) i możliwość nakładania wysokich kar (10 proc. rocznego przychodu). Dodatkowo, ustawa preferuje zagraniczne podmioty kosztem polskich firm.

Tusk: będę proponował senatorom, by usunęli niepokojące przepisy

- Poleciłem jeszcze dzisiaj bardzo precyzyjnie sprawdzić, co w tej ustawie jest jednoznaczną implementacją prawa europejskiego, a co radosną twórczością urzędników lub parlamentarzystów. Ta ustawa była procedowana od dłuższego czasu, i nie budziła żadnych wątpliwości w Sejmie ani wśród środowisk zainteresowanych tą ustawą - mówił dzisiaj na konferencji prasowej premier Donald Tusk. - Obiecuję rzetelnie sprawdzić każdy przepis, który budzi wątpliwości, i jeśli nie będzie ewidentnie żadnej europejskiej albo publicznej potrzeby, aby przepisy niepokojące obrońców internetu znalazły się w tej ustawie, to będę proponował senatorom, aby je uchylili - dodał premier.

KIG: -To legislacyjny kiks, a internauci podpisują petycję

Przeciwko nowej ustawie skrzykują się już internauci na Facebooku i zachęcają się wzajemnie do podpisania petycji. W chwili, gdy piszemy ten tekst podpisało ją już ponad 2,3 tys. osób.

Nowe przepisy ostro krytykują też prawnicy. - Odnoszę wrażenie, że Sejm był uprzejmy zignorować nawet opinie sejmowych legislatorów - napisał w serwisie Vagla.pl znawca prawa i internetu Piotr Waglowski, który w kolejnych wpisach bezlitośnie wytyka ustawie błędy, absurdy i sprzeczność z unijnymi dyrektywami.

Wypowiedziała się dziś w tej sprawie także Krajowa Izba Gospodarcza. Jej szef, Andrzej Arendarski tak ocenił dziś na konferencji prasowej ustawę: - To bariera rozwoju polskiego internetu. Ustawa wprowadzi na rynek internetowy nierówność podmiotów preferując podmioty zagraniczne. I po trzecie - będzie źródłem różnych absurdów, każąc się rejestrować w Krajowej Radzie podmiotom, które nie są profesjonalnymi podmiotami.

Arendarski nie podejrzewa rządu o złą wolę: - Rząd chciał wprowadzić implementację dyrektywy unijnej, ale zrobił to na chybcika. I powstał kiks legislacyjny.

...jako premier i jako człowiek

- Myślę, że do jutra popołudnia będziemy mieli wystarczająco precyzyjną wiedzę, które z tych zapisów budzących wątpliwości są niezbędne, a które wytwarzają niepotrzebne zamieszanie - zapowiedział premier Donald Tusk. Dodał, że "nie ma najmniejszego zamiaru" kontrolować internetu, "nie tylko jako premier, ale i jako człowiek".

DOSTĘP PREMIUM