Kaczyński: Czy mogę powiedzieć Marcie: rozstań się z nim?

- Cóż mogę zrobić? Czy ja jestem jego[ Marcina Dubienieckiego - red] zwierzchnikiem? Czy mogę powiedzieć Marcie: rozstań się z nim? Przecież to nie moja sprawa. Poza tym jestem katolikiem i trwałość rodziny jest dla mnie fundamentalną wartością. No i są dzieci - zaznacza w rozmowie z Wirtualną Polską Jarosław Kaczyński. Prezes PiS opowiada także o blogu i internetowym dzienniku Marty Kaczyńskiej, która go założyła bo "trochę jej się nudzi".
Jarosław Kaczyński w rozmowie z portalem opowiada o swojej relacji z Marcinem Dubienieckim, mężem Marty Kaczyńskiej. Tłumaczy dlaczego dystansował się od jego publicznych wypowiedzi, a teraz zaczął bronić Dubienieckiego.

"Powiedziałem mu parę niemiłych słów"

- Bronię go, bo stał się ofiarą nagonki. Nie wytrzymałem, gdy dowiedziałem się, że zorganizowano obławę - kilka radiowozów i paparazzich - którzy śledzili go od momentu, gdy wszedł do restauracji. Choć alkomat nic nie wykazał, wyszło na to, że jest pijakiem, który siada za kółkiem po spożyciu alkoholu - mówi Kaczyński, odnosząc się do artykułu w "Super Expressie", który pokazał zdjęcia Dubienieckiego z kieliszkiem i kontrolę stołecznej drogówki gdy Dubieniecki po wyjściu z winiarni wsiadł za kierownicę.

Jednak prezes PiS ma też"pretensje" do Dubienieckiego, który powiedział, że może prowadzić kancelarię z kim chce , nawet z gangsterem Słowikiem.

- O to zdanie miałem duże pretensje do Marcina, ale cóż mogę zrobić? Czy ja jestem jego zwierzchnikiem? Czy mogę powiedzieć Marcie: rozstań się z nim? Przecież to nie moja sprawa. Poza tym jestem katolikiem i trwałość rodziny jest dla mnie fundamentalną wartością. No i są dzieci, a o nie zawsze trzeba dbać w pierwszej kolejności - mówi prezes PiS.Zaznacza też, że za słowa o Jolancie Szczypińskiej , "solidnie potraktował" Dubienieckiego i powiedział mu parę "niemiłych słów". - Marcin nie jest w PiS, nie jest w żadnej organizacji czy instytucji, na którą mogę mieć jakiś wpływ. On mówi i działa na własną odpowiedzialność i proszę mnie z tym nie łączyć.

Kaczyński o PO: Największe poparcia mają w więzieniach

Prezes PiS odnosi się także do decyzji Lecha Kaczyńskiego o ułaskawieniu Adama S. - Nie tylko było zgodne z prawem, ale również z regułami, które mój brat stosował. Chodziło, zdaje się, o niezapłacone podatki czy też składki ZUS czy jakieś wyłudzone ulgi, ale ten człowiek oddał pieniądze i zapłacił grzywnę.(...). Mam dowody na to, że Leszek nie wiedział o powiązaniach tego pana z Marcinem. Dostał materiały kwalifikujące się do ułaskawienia, więc wiedział, co podpisuje. W przeciwieństwie do Wałęsy, który miał zwyczaj podpisywać dokumenty, w ogóle ich nie czytając - przekonuje.

Kaczyński odniósł się także do kontroli Kancelarii Prezydenta, która sprawdza ułaskawienia wydawane przez Lecha Kaczyńskiego.- Nie mam wątpliwości, że ta kancelaria jest częścią machiny znajdującej się w centrum PO. Najbardziej obrzydliwe jest to, że takimi zagraniami uderzają w moją chorą mamę. No ale cóż, to ludzie, którzy przy każdych wyborach mają największe poparcie w więzieniach - mówi.

Kaczyński o blogu: Dostaję podpowiedzi

Prezes PiS mówi o powodach założenia bloga. - Pisanie jego nie jest wyłącznie domeną młodzieży. Znam ludzi znacznie starszych od siebie, którzy znakomicie posługują się Internetem(...). Oczywiście, że dostaję podpowiedzi. Kłamałbym, gdybym powiedział, że nie dostaję sugestii. Codziennie przychodzą do mnie ludzie z nowymi tematami. Chętnie z nich korzystam - mówi.

Opowiada też o blogu Marty Kaczyńskiej. - Ona na razie nie chce zajmować się polityką. Ma na głowie dzieci, a gdy je odchowa, wróci do pracy. Założyła bloga, bo jest wykształcona, przyzwyczajona do czynnego życia, więc, prawdę mówiąc, trochę jej się nudzi - mówi.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM