Błaszczak: Mam nadzieję na opamiętanie rządzących

- Mam nadzieję na opamiętanie środowisk politycznych, które dziś rządzą Polską - powiedział w radiowych ?Sygnałach Dnia? Mariusz Błaszczak. Szef klubu PiS mówił też o planach partii na 10 kwietnia i misji Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego, który zainauguruje działalność w rocznicę katastrofy.
Mariusz Błaszczak stwierdził, że po tragedii w Smoleńsku wśród osób rządzących Polską "nie było refleksji". - Widać podejście władzy. Kiedy Lech Kaczyński był prezydentem, trwała wobec niego nagonka - powiedział Błaszczak. - Jeżeli po tragedii władza nie dostrzega tego rodzaju inicjatyw jak społeczny komitet budowy pomnika, to ma złą wolę - dodał.

"Złożymy kwiaty w miejscu wskazanym przez setki tysięcy ludzi"

Szef klubu PiS mówił też o planach partii na 10 kwietnia. - Jak co miesiąc złożymy kwiaty w miejscu wskazanym przez setki tysięcy ludzi, czyli pod Pałacem Prezydenckim. Delegacje parlamentarzystów PiS złożą też kwiaty we wszystkich miastach, gdzie są groby ofiar - powiedział Błaszczak.

Misja Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego

- Ruch Społeczny im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zapewni kontynuację myśli państwowej prezydenta. Lech Kaczyński miał wizję rozwoju Polski, był specjalistą w wielu dziedzinach - wymiaru sprawiedliwości. prawa pracy - mówił Błaszczak. - Chodzi o to, by jego dorobek był upowszechniony - dodał.

"Tusk przyjął sugestię Putina"

Mariusz Błaszczak odniósł się też do pytania o wypowiedź sekretarza stanu w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego, Pawła Wypycha, którą 4 marca 2010 r. przekazała "Rzeczpospolita". Wypych, który zginął niedługo później w katastrofie smoleńskij, stwierdził wówczas, że do rozdzielenia wizyt prezydenta i premiera w Katyniu Kancelaria Prezydenta "podchodzi ze zrozumieniem".

- Cóż innego miał wówczas powiedzieć minister Wypych? To była dyplomacja. Nie powinno być tak, że delegacja polska zostaje rozdzielona. Lech Kaczyński był głową państwa polskiego, oficjalne obchody miały być 10 kwietnia, niewątpliwie Tusk przyjął sugestię Putina, by spotkanie odbyło się 3 dni wcześniej. W Katyniu powinni być wspólnie prezydent i premier - stwierdził Błaszczak.

- W imię nie do końca wiadomo czego, chyba rywalizacji politycznej, doszło do rozdzielenia wizyt. Konsekwencje były tragiczne: zginął prezydent i 95 osób, które leciały upamiętnić ludobójstwo katyńskie, bo to było ludobójstwo - podkreślił Błaszczak.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM