Doradca prezydenta podgrzewa atmosferę: Kaczyński pójdzie do piekła [WIDEO]

Doradca prezydenta Komorowskiego prof. Roman Kuźniar ostro krytykował Poranku Radia TOK FM manifestację w rocznicę obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej: - Widziałem te wszystkie napisy, tego w Polsce nie było nawet w pierwszym okresie stanu wojennego, nie było tak silnej nienawiści - ubolewał Kuźniar. - Ci wszyscy, którzy za to odpowiadają pójdą do piekła - stwierdził.
Prof. Roman Kuźniar mówił w TOK FM o swoich wrażeniach z niedzielnych manifestacji pod Pałacem Prezydenckim: - To okropne uczucie. Myślę, że każdy normalny człowiek miał jak najgorsze wrażenie, to przykre, smutne. Poszedłem to zobaczyć, przeciskałem się przez ten tłum i widziałem te wszystkie napisy, okrzyki, tyle nienawiści - opowiadał.

- Tego w Polsce nie było nawet w pierwszym okresie stanu wojennego, nie było tak silnej nienawiści. I to Polacy przeciwko Polakom, o ile w tamtym czasie rząd był z nadania sowieckiego, ale dziś w kraju demokratycznym, żeby takie rzeczy urządzać, to niesłychanie bolesne - oburzał się.



"Spowiednik Kaczyńskiego powinien kazać mu się opamiętać"

- Ci wszyscy, którzy za to odpowiadają, nie mam wątpliwości, pójdą do piekła - mówił Kuźniar. - Czyli Jarosław Kaczyński, bo on odpowiada za to? - pytała Dominika Wielowieyska. - Z całą pewnością, ja mówię to z pełną odpowiedzialnością. Takie dzielenie Polaków to jest przecież łamanie Dekalogu "nie będziesz mówił fałszywego świadectwa" - odpowiadał Kuźniar.

- A te wszystkie oszczerstwa, które tam padały w najgorszy sposób to jest łamanie Dziesięciu Przykazań. Dziwię się, że spowiednik Jarosława Kaczyńskiego nie każe mu się opamiętać. To są rzeczy absolutnie niechrześcijańskie i to wszystko pod znakiem krzyża i z nadużywaniem tych wszystkich słów poetów, które znamy w innym kontekście - mówił doradca prezydenta. I podkreślał: - To jakieś szaleństwo, najgorszy sen i myślę, że każdy Polak, który tam przechodził i widział to z oddali, musiał być załamany.



- Wielu Polaków jest rozgoryczonych, głównie wyborcy PiS, uważają, że śledztwo w sprawie katastrofy nie wygląda dobrze, a Rosjanie nas lekceważą - zauważyła Dominika Wielowieyska. - Ale oni są formowani, pewnie sami z siebie nigdy by do tego nie doszli, gdyby część mediów i polityków. - odpowiadał Roman Kuźniar. I tłumaczył: - Od polityków powinniśmy wymagać odpowiedzialności. Nie od zwykłego człowieka, który może być niedostatecznie poinformowany, wyedukowany, świadom tego co się dzieje. Śledztwo posuwa się w takim tempie jak posuwają się wszystkie śledztwa tego rodzaju. Tu nie ma drogi na skróty - przekonywał prof. Kuźniar.

Zamiana tablicy w Smoleńsku? "My skonstruowaliśmy ten incydent"

Prof. Kuźniar mówił też o zamianie przez Rosjan tablicy na kamieniu upamiętniającym w Smoleńsku katastrofę polskiego samolotu. - To przecież myśmy sprokurowali ten incydent, grupa ludzi, która tę tablicę bez uzgodnienia tam umieściła. Tak się nie robi, tego typu rzeczy zawsze się uwzględnia z miejscowymi władzami - przekonywał gość TOK FM. I dodał: - Nie można mieć pretensji do Rosjan, że zareagowali na to, tylko że myśmy nie chcieli podjąć na ten temat dialogu.

- To wina polskiego MSZ, że nie potrafił rozwiązać tej kwestii? - pytała Wielowieyska. - Nie potrafię powiedzieć czy to był MSZ czy inna instytucja. Uważam, że po naszej stronie doszło do zaniedbania i braku wyobraźni, to była bomba zegarowa podłożona pod wizytę prezydenta Komorowskiego - odpowiadał Kuźniar.

- To był rodzaj zagrania, które miało zniweczyć duchowy wymiar tej wizyty, cieszę się, że obaj prezydenci nie dali się sprowokować i zachowali powagę - mówił doradca prezydenta.

- Czy zdjęcie tablicy przed wizytą prezydentów w Smoleńsku było elementem rozgrywki między Putinem a Miedwiediewem? - pytała prowadząca.

- Nie sądzę - odpowiadał Kuźniar. I wyjaśniał: - Rosjanie są niezgrabni, o tym, wiemy. To bardzo niefortunne, że to się stało na kilkadziesiąt godzin przed przyjazdem prezydentów - mówił Roman Kuźniar w Poranku TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM