Prezydent usunie się w cień na czas kampanii wyborczej. "Komorowski to nie Kwaśniewski"

Bronisław Komorowski nie zamierza angażować się w czasie kampanii wyborczej, Będzie za to nakłaniał do wzięcia udziału w wyborach - pisze "Rzeczpospolita". Ekspertów to nie dziwi. - To Tusk jest liderem formacji. Zaangażowanie Komorowskiego i tak niewiele da - mówi "Rz" prof. Kazimierz Kik.
Politycy PO w oficjalnych rozmowach podkreślają, że nigdy nie liczyli, iż prezydent otwarcie ich poprze. Nieoficjalnie mówią jednak, że mają nadzieję na wsparcie z jego strony. - Wiadomo, że będzie nam przyjazny, choć jest jasne, że nie będzie tego wprost manifestować" - mówi "Rzeczpospolitej" jeden z działaczy Platformy.

Jak się dowiaduje gazeta, Bronisław Komorowski ma się wycofać na czas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, która zacznie się na początku lipca. Dlatego jest tak aktywny teraz. Podczas prezydencji ma natomiast nie wchodzić w paradę premierowi, któremu przewodnictwo w Unii ma pomóc przed wyborami.

- Nie sądzę też, by prezydent zachował obojętność, gdyby PO zaczęły spadać sondaże - mówi "Rz" politolog prof. Kazimierz Kik. Jego zdaniem Bronisław Komorowski na czas kampanii odsunie się jednak w cień i odda palmę pierwszeństwa Donaldowi Tuskowi, bo jego zdaniem to premier jest postrzegany jako lider formacji. - Zaangażowanie prezydenta w kampanię i tak nie miałoby więc takiego znaczenia jak niegdyś poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego dla lewicy - podsumowuje politolog.

Więcej na ten temat - w "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny