"Wprost" przeprasza Kornatowskiego. Za "twierdzenia i zarzuty, sugestie i insynuacje"

Wydawca "Wprost" przeprosił Krzysztofa Kornatowskiego, byłego Komendanta Policji za "bezprawne naruszenie czci i dobrego imienia". W artykule z grudnia 2007 roku o "sensacyjnych taśmach Krauzego" przedstawiono go jako źródło przecieku w "aferze gruntowej".
Całą 31 stronę najnowszego tygodnika "Wprost" zajmuje wielkie ogłoszenie. Na pierwszy rzut oka wygląda jak nekrolog. W czarnym obramowaniu można przeczytać:

"Wydawca oświadcza, że opublikowane w tygodniku "Wprost" w grudniu 2007 w nr 51/52 w artykule "Taśmy Krauzego" twierdzenia i zarzuty, sugestie i insynuacje w związku z "aferą gruntową" i przeciekiem tajnych informacji są nieprawdziwe, pozbawione jakichkolwiek podstaw faktycznych, prawnych i moralnych i jako takie świadomie i z premedytacją naruszają dobre imię i cześć powoda Krzysztofa Kornatowskiego."

Poświęcenie przestrzeni w tygodniku zostało wymuszone ugodą sądową między "Wprost" a Kornatowskim, który podał gazetę do sądu za "obrażającą, insynuującą i szkalującą go formę wypowiedzi artykułu.

"Czyim gościem był komendant policji?"

Chodzi o tekst, który opisuje udział ówczesnego szefa policji w "aferze gruntowej". Artykuł sugerował, że są dowody na to, że Kornatowski był jednym z ogniw przecieku, dzięki któremu Andrzej Lepper i kilku polityków Samoobrony miało się ustrzec przed prowokacją CBA.

Dorota Kania w tekście "Taśmy Krauzego" napisała, że w dniu planowanej akcji CBA Krzysztof Kornatowski był w budynku Ministerstwa Rolnictwa w towarzystwie współpracownika Krauzego (również zamieszanego w sprawę). Zarejestrowała to kamera monitoringu. W artykule z grudnia 2007 można przeczytać: "Czy osoby te zmierzały do gabinetu ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera? Śledczy badają teraz księgę wejść do ministerstwa, która może dać odpowiedź na pytanie, czyim gościem był komendant policji. To bardzo istotne, bo właśnie 6 lipca miało dojść do przekazania łapówki współpracownikom Leppera - Andrzejowi K. i Piotrowi R."

O co chodziło w "aferze gruntowej"?

Zaczęło się od wejścia na trop dwóch biznesmenów, którzy rozpowiadali, że dzięki układom za odpowiednią sumę są w stanie odrolnić każdy grunt w Polsce. CBA rozpoczęło wobec nich prowokację i dowiedziało się, że część łapówek trafia do Andrzeja Leppera i dwóch prominentnych polityków współrządzącej wtedy Samoobrony. 9 lipca 2007 premier zdymisjonował Leppera i ujawnił całą sprawę, choć do wręczenia łapówki przez podstawionych agentów CBA nie doszło.

Według szefa tego Biura powodem był demaskujący akcję "przeciek" informacji. W związku z przeciekiem w sierpniu 2007r. zatrzymano kilka osób, w tym właśnie Krzysztofa Kornatowskiego.

W listopadzie 2008 Krzysztof Kornatowski wygrał sprawę o "bezprawne zatrzymanie". Miał dostać 10 tys. zł zadośćuczynienia.

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (4)
"Wprost" przeprasza Kornatowskiego. Za "twierdzenia i zarzuty, sugestie i insynuacje"
Zaloguj się
  • dr54

    Oceniono 2 razy 2

    Uklady , ktorych szukal Kaczynski i Ziobro sa wymyslem ich chorej wyobrazni . Nastepna sprawa , ktora potwierdza czym byla naprawde IV PR . Dzisaj nastepny oczyszczony z klamstw Maciarewicza , MON musi przepraszaci itp. , itp ...............

  • bezspokoju

    0

    Co teraz powie Wielce Szanowna Pani redaktor Kania. Czy długi spłaconeł? A słowo "przepraszam" wypowiedziane z chrześćjańską pokorą w końcu usłyszymy? A może Wielce Szanowna Pani redaktor Kania jest ponad to i pierdołami się nie zajmuje, a może po prostu nie pamięta?

  • paw73

    0

    Wtedy tygodnikiem Wprost kierował chyba niejaki Janecki Stanisław, działacz PiS piszący !
    Dziś ten sam Janecki wypluwa się na różne tematy w Cafe Rzeczpospolita oraz pisuje tam.

  • wachmeister

    0

    To, że Kornatowski ma na imię Konrad a nie Krzysztof dla redakcji serwisu nie ma najmniejszego znaczenia :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX