Min. Rostowski straszy "koalicją rodem z piekła": PiS-u i SLD

Według min. Rostowskiego wczorajsza debata powinna dać do myślenia wyborcom. Jak mówił w TOK FM po wyborach grozi nam "koalicja rodem z piekła", czyli rządy SLD-PiS. Wyborcom SLD radził też, aby "przyjrzeli się wystąpieniom" posła Wikińskiego. Bo to on jest typowany na ministra finansów w rządzie SLD.
Na kilka godzin przed głosowania wniosków o wotum nieufności dla ministrów Rostowskiego i Grada, szef resortu finansów powiedział w Poranku Radia TOK FM, że o wynik głosowania jest "raczej spokojny".

Dla niego wczorajsza sejmowa debata nt. wniosku złożonego przez SLD była pretekstem do poważnej debaty gospodarczej. Dlatego, jak powiedział minister, ważne było pokazanie "jakie były osiągnięcia naszych poprzedników, a szczególnie SLD, skoro byli wnioskodawcami". - Przypomniałem Polakom, że za czasów SLD bezrobocie średnio wynosiło 19,1 proc. A za naszych rządów 8,6 proc. To nie jest tak, że to był jakiś dopust boży. Oni po prostu źle rządzili - mówił Jacek Rostowski.



Według ministra finansów o tej przeszłości trzeba pamiętać podczas głosowania w jesiennych wyborach parlamentarnych. - Dziś rysuje się taka potencjalna koalicja rodem z piekła - straszył wizją objęcia rządów przez PiS i SLD.

Minister uważa, że na niekorzyść takich pomysłów działają nie tylko wskaźniki gospodarcze z przeszłości. Ale również kompetencje polityków, którzy typowani są do ministerialnych stanowisk. - Jest pomysł, żeby pan Wikiński był ministrem finansów w gabinecie SLD. Sugerowałby żeby, ci którzy myślą aby głosować na SLD, przyjrzeli się jego wystąpieniom. Na przykład temu wczorajszemu - proponował Rostowski.

A wczoraj - uzasadniając wniosek o wotum nieufności dla ministra finansów - poseł Marek Wikiński m.in. wyliczał, że rząd z Rostowskim kosztował Polskę 330 mld zł.



Podczas środowej debaty nie było na sali Jarosława Kaczyńskiego. - To pokazuje do jakiego stopnia on lekceważy naszą demokrację i parlament - ocenił Jacek Rostowski.

"Trudny budżet"

Tuż po świątecznym majowym weekendzie rząd chce przyjąć projekt przyszłorocznego budżetu. - Możemy się spodziewać restrykcyjnego, trudnego budżetu. Bardzo twardo trzymającego wydatki - zapowiedział minister finansów. Jak mówił w TOK FM "to jest czas kiedy musimy wykazać dyscyplinę". - I powiedzieć: mimo, że gospodarka nieźle się trzyma, będziemy mocno trzymać wydatki - stwierdził szef resortu finansów.

Według zapowiedzi Grzegorza Schetyny posłowie szybko zabiorą się za pracę nad budżetem. Marszałek Sejmu planuje, że dokument może zostać przyjęty jeszcze przed objęciem przez Polskę unijnej prezydencji (1 lipca).

Małgorzata Kidawa-Błońska obiecuje: Nie będziemy straszyć PiS-em w czasie kampanii>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM