"Koalicja rodem z piekła?". Wyborcy PiS-u przeżyją nawet koalicję z SLD

Minister finansów straszył w TOK FM rządami SLD i PiS-u, czyli "koalicją rodem z piekła". Według komentatorów Poranka Radia TOK FM do takiego porozumienia może dojść. M.in. dlatego, że Grzegorz Napieralski "pali się do władzy". Czy taką zaskakującą koalicję zaakceptują wyborcy obu partii? -Elektoratowi PiS-u wystarczy, że prezes powie: to rząd dla dobra Polski - stwierdził Łukasz Lipiński z "GW".
Każdy, kto interesuje się polską polityką, wie, że nie można wykluczać nawet najbardziej nieprawdopodobnych scenariuszy. Dlatego nawet tak oryginale porozumienie, jak koalicja PiS-SLD, trzeba brać pod uwagę. Min. Jacek Rostowski w Poranku Radia TOK FM mówił, że to "koalicja rodem z piekła".



Zdaniem Pawła Fąfary o zbliżeniu między PiS-em i SLD najlepiej świadczy debata ws. wniosków o wotum nieufności dla ministrów Grada i Rostowskiego. - Obie partie mówił wczoraj tym samym językiem - mówił publicysta dziennika "Polska The Times". - Nie wykluczałbym takiej koalicji. Szczególnie mając w pamięci, jak wytrawnym graczem jest Jarosław Kaczyński i jakich zwrotów dokonywał oraz to, że Napieralski pali się do władzy - argumentował.



Według komentatora, lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej może brać pod uwagę koalicję z PiS, także ze względu na daleką przyszłość swojej partii. - Napieralski wie, że im bardziej będzie się oddalał od Platformy, tym lepiej, na pewnych słabościach PO, może w przyszłości wyrastać siła SLD - stwierdził.

- Nie chcę wchodzić w duszę Grzegorza Napieralskiego, bo to bardzo wymagające ćwiczenie. Ale pewnie dochodzi taka najprostsza argumentacja. Napieralski może liczyć na znacznie więcej w koalicji z PiS. Nikt mu nie da tyle, ile PiS obieca. Dlatego możliwe jest nawet stanowisko premiera dla Napieralskiego. A w wariancie z PO - nie - dodał Jerzy Baczyński. Według red. nacz. "Polityki" wyborcy SLD i PiS nie powinni przeszkadzać w budowaniu koalicji. - Te elektoraty są bardziej podobne, niż nam się wydawało - uważa.

A może rząd fachowców? I kierowanie z tylnego siedzenia

Ale zdaniem Łukasza Lipińskiego bardziej prawdopodobny jest scenariusz stworzenia tzw. rządu fachowców. Wtedy w pierwszej linii zabrakłoby najbardziej znanych polityków obu partii. - Bo bezpośrednia koalicja PiS z SLD byłaby trudna. Między partiami są przecież spore różnice, szczególnie w sprawach obyczajowych i stosunku do Kościoła. Zwłaszcza elektoratowi SLD byłoby trudno wytłumaczyć taką koalicję. Bo elektoratowi PiS-u wystarczy, że prezes powie: to rząd dla dobra Polski. Skoro elektorat PiS-u przeżył koalicję z Samoobroną, to przeżyje i z SLD - mówił dziennikarz "Gazety Wyborczej".



Jerzy Baczyński przypomniał, że mieliśmy już w historii rządy, na czele których nie stał partyjny lider. Pierwszym był rząd, którym kierował Jerzy Buzek. To właśnie po wyborach 1997r. powstało powiedzenie, o kierowaniu rządem z tylnego siedzenia. Właśnie wtedy Marian Krzaklewski lider AWS, która wygrała wybory, zaskoczył wszystkich. Zrezygnował z tworzenia rządu i na stanowisko premiera zgłosił prof. Jerzego Buzka.

Także po wyborczym sukcesie Prawa i Sprawiedliwości to nie Jarosław Kaczyński utworzył rząd. Premierem został wtedy Kazimierz Marcinkiewicz.

"W PiS panuje cynizm" Ocenia Leszek Miller>>

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM