"Opozycja zrobi stójkę na dwunastnicy, żeby stanąć po stronie subkultury kibicowskiej"

- Opozycja doszła do wniosku, że można rządowi dokuczyć, więc zrobi stójkę na dwunastnicy, żeby stanąć po stronie tej subkultury kibicowskiej, a nie po stronie rządu - mówił w Radiu ZET doradca prezydenta Tomasz Nałęcz komentując krytykę ostatnich decyzji wojewodów o zamknięciu dwóch stadionów. - Rząd nie walczy z kibolami lecz z kibicami - twierdzi z kolei Joanna Kluzik-Rostkowska z PJN.
Politycy rozmawiali m.in. o stadionowym chuligaństwie. Po zamieszkach do których doszło na stadionie w Bydgoszczy po meczu Legia-Lech wojewodowie mazowiecki i wielkopolski postanowili na jeden mecz zamknąć dla publiczności stadiony w Poznaniu i Warszawie. Decyzja wzbudziła wiele kontrowersji. Szef PiS Jarosław Kaczyński mówił, że to zła decyzja. Ocenił, że obecna ekipa rządząca jest "przeczulona na własnym punkcie" i likwiduje różne imprezy tylko dlatego, że w ich trakcie publiczność "przejawia mało sympatii dla władzy".

Działania rządu tłumaczył dziś jego rzecznik Paweł Graś: - Ani rząd, ani premier kiboli nie gnębi. Premier postanowił zakończyć gorszące sceny na polskich stadionach i przywrócić te stadiony, nie grupom stosunkowo nielicznym cwaniaków, tylko prawdziwym kibicom - mówił w Radiu ZET. - Kibice nie mają się o co oburzać. Reakcja rządu nie wzięła się z powietrza. To była reakcja na zadymy wywoływane przez naszych kiboli za granicą i na meczu w Bydgoszczy. Nie może być tak, że właściciele klubów są dogadani z kibicami, którzy są grzeczni na swoim stadionie, a na wyjeździe zamieniają się w agresywny tłum. Takie zdarzania będziemy eliminować.

- Po to, żeby skutecznie walczyć z takimi zjawiskami potrzebujemy, żeby po jednej stronie stała policja, właściciele klubów, kibice, a po drugiej stronie i bandyci - mówił Graś. - A teraz tak nie jest. Dlatego nasza akcja to zaproszenie do rozmowy właścicieli klubów i obiektów, żeby stanęli po stronie praworządności i polskiego państwa, a nie zadymiarzy.

"Groźne miny premiera Tuska"

Marek Jurek z Prawicy Rzeczpospolitej twierdził z kolei, że te działania to tylko "groźne miny premiera Tuska". - W ten sposób odwracacie państwo swoją odpowiedzialność - mówił Jurek. - To co się stało w Kownie po meczu Polska-Litwa, to był ostatni sygnał, że trzeba coś zrobić. Zamiast rozmawiać dlaczego do tej sytuacji doszło rozmawiamy o sytuacji sztucznie wykreowanej przez rząd. Nie chciałbym, żeby opozycja grała na wywołanie w Polsce szalikowej rewolucji, bo to jest igranie z ogniem. Problem jest poważny. Po meczu w Kownie rząd nic nie zrobił. Rozmawiajmy dlaczego doszło do tej sytuacji w Bydgoszczy. Minister sportu powinien zacząć rozmowy z PZPN. Związek dysponuje ogromną władzą, w stosunku do klubów. Może nawet usunąć drużynę z rozgrywek.

Joanna Kluzik-Rostkowska z PJN twierdzi z kolei, że rząd nie walczy z kibolami lecz z kibicami. - Właściciele stadionów dwa miesiące temu po meczu w Kownie chętnie przyjęliby zaproszenie rządu do rozmów o bezpieczeństwie - mówiła. - W Niemczech, gdy ostatnio doszło do zamieszek policja z kibolami rozprawiła się w dwóch minut. Tak też powinno być w Bydgoszczy. Kilka dni przed meczem w Bydgoszczy pocztą pantoflową roznosiło się, że to będzie próba sił między policją a kibicami. W Niemczech wszyscy, którzy weszli na murawę zostali zatrzymani. W Bydgoszczy nic. Zamykanie stadionów Lecha i Legii jest wyrazem bezsilności.

Marek Wikiński z SLD mówił z kolei, że jego partia proponuje "ponadpolityczny pakt walki ze stadionowymi terrorystami". - Ale walki skalpelem a nie toporem - mówił. - Nie wolno za kilkudziesięciu wandali karać reszty kibiców.

"Można dokuczyć rządowi"

Decyzji rządu bronił doradca prezydenta Tomasz Nałęcz: - Z przerażeniem patrzę jak próba rozwiązania sytuacji ze strony rządu jest pretekstem do ataków na rząd. Premier Tusk jest poza podejrzeniem, że chce coś zrobić przeciw kibicom. Komiczną jest dla mnie próba wmówienia opinii publicznej, że premier jest wrogiem piłki nożnej. Żeby walczyć z subkulturą części kibiców, musi być współpraca państwa, klubów i kibiców. Niestety zbliżają się wybory, więc opozycja doszła do wniosku, że można rządowi dokuczyć w tej sprawie i zrobi stójkę na dwunastnicy, żeby stanąć po stronie tej subkultury kibicowskiej, a nie po stronie rządu.

Kluzik-Rostkowska: -Doceniam, że rząd chce walczyć z chuligaństwem, ale wziął się do tego ze złej strony. Mam nadzieje, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu będzie informacja rządu o tym co zrobić, żeby policja mogła szybko reagować na takie akty chuligaństwa. Strojenie groźnych min polaryzuje scenę polityczną. Opozycja ustawia się po stronie kiboli.

Stanisław Żelichowski z PSL: - Musimy się też uderzyć we własne piersi. Widziałem posłów skaczących przez barierki na Krakowskim Przedmieściu. To się potem przekłada na przeciętnego widza. Skoro posłowi wolno bo macha immunitetem, to dlaczego mnie nie wolno przeskoczyć.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
"Opozycja zrobi stójkę na dwunastnicy, żeby stanąć po stronie subkultury kibicowskiej"
Zaloguj się
  • arvelli_net

    Oceniono 3 razy 3

    ... stójka na dwunastnicy?... hm, to chyba "palec w doopę i na pięści siad"... tylko w przypadku kurdupla ten palec ustami mu wyjdzie...

  • zofiadyrman

    Oceniono 1 raz 1

    Tomasz Nałęcz osiągnął takie dno, że po wyborach będzie mógł chyba szukać pracy tylko przy uszczelnianiu Nord-Streamu:)

  • wilcy

    0

    To chodzi o kocia dwunastnice?

  • wilcy

    0

    Przeciez te chloptasie w dresowych mundurkach to naturalni wyborcy dla Jarka. To samo otwarci, pelni zrozumienia i pokojowo nastawieni.

  • kwapek-3

    Oceniono 2 razy 0

    Jeżeli prof. Nałęcz do obrony swojego (?) rządu, używa takich argumentów, to znaczy, że ich (rządu i Nałęcza) koniec jest bliski. Problem z bandytami stadionowymi istnieje co najmniej od kilkunastu lat i różne można mieć zdanie co do sposobu jego rozwiązania. Żartobliwe inwektywy p. Nałęcza świadczą o nim, a nie o tych co to niby mają "zrobić stójkę na dwunastnicy".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX