Tusk: Będziemy zamykać stadiony i bandziorów

Możliwe są kolejne decyzje wojewodów o zamknięciu stadionów, jeśli policja stwierdzi, że istnieje ryzyko naruszenia ładu publicznego - powiedział premier Donald Tusk po zakończonym spotkaniu w sprawie bezpieczeństwa na polskich stadionach.
W spotkaniu w Centrum Olimpijskim w Warszawie, które miało charakter zamknięty, poza premierem wzięli udział także szefowie Ministerstwa Sportu Adam Giersz i MSWiA Jerzy Miller, komendant główny policji Andrzej Matejuk, prezes PZPN Grzegorz Lato oraz szefowie 16 klubów ekstraklasy i władze spółki prowadzącej rozgrywki.

Na stadionach bezpiecznie albo pusto

Premier przyznał na konferencji prasowej, że przedstawione postanowienia nie wzbudziły u wszystkich uczestników spotkania entuzjazmu. Zapowiedział, że stadiony klubów, które w przyszłym sezonie nie będą respektowały przepisów, będą regularnie zamykane. - Od dziś jeśli służby ochrony i stewardzi nie będą reagowali na łamanie przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych na stadionie, policja natychmiast wkroczy, impreza natychmiast zostanie przerwana, a stadion zamknięty - powiedział Tusk.

Wyznał również, że choć "kibicowska część jego duszy będzie cierpieć", to woli oglądać puste stadiony, niż narażać Polaków na niebezpieczeństwo. - Ja nie jestem od tego, aby upominać PZPN. Nie jestem też szefem ekstraklasy. Jestem od tego, aby obywatel, który płaci podatki, nie był narażony na straty i ryzyka, żeby czuł się bezpiecznie - przypomniał.

Premier dodał, że egzekwowanie przepisów będzie też obowiązywało w przypadku rozgrywek organizowanych w ramach Euro 2012: - Jeżeli nie będziemy w stanie zapewnić bezpieczeństwa, tzn. wyegzekwować przepisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, to turniej będzie zagrożony.

Walka z kibicami i słabością państwa

Tusk powiedział, że nie ma zamiaru już negocjować z klubami, bo na to jest "za późno". - Jest wiele narzędzi prawnych, które mogą stosować kluby. Robią to jednak bardzo rzadko, np. rzadko nakładają zakazy stadionowe. Trzeba umieć, chcieć i mieć odwagę, by je stosować - dodał.

Szef rządu podkreślił, że obecnie na walkę policji z tymi, którzy "chcą rozrabiać na wyjeździe", rocznie z budżetu państwa idzie 20 mln zł. Dodał też, że rozumie, że większość klubów piłkarskich w Polsce może mieć problem z egzekwowaniem przepisów o bezpieczeństwie, bo ma problemy finansowe. - Większość klubów w Polsce jest bardzo uboga. Postaramy się więc, aby sposoby pozyskiwania środków przez kluby, np. z reklamy, były łatwiejsze niż do tej pory - zadeklarował.

Premier przyznał także, że problem nie leży tylko w polityce klubów piłkarskich i innych organizatorów imprez masowych, którzy nie przestrzegają przepisów dotyczących bezpieczeństwa. - Prokuratura i sądy nie zawsze działają z wystarczającą pieczołowitością. W końcu jednak przestaniemy być słabi w konfrontacji z tymi zjawiskami i zaczniemy działać - obiecał.

DOSTĘP PREMIUM