"W polityce nie ma lojalności" - rozpoczął się sezon transferów

Bartosz Arłukowicz przeszedł z klubu lewicy do klubu Platformy Obywatelskiej. To rozpoczęło spekulacje - najczęściej w kontekście partii Joanny Kluzik-Rostkowskiej - kto jeszcze zmieni przynależność polityczną przed wyborami. - Każdy pod koniec kadencji szuka metody, żeby zacząć kolejną. W polityce nie ma lojalności - komentował Bartosz Węglarczyk z Wyborcza.pl w "Trójce".
Zaskakujący transfer Bartosza Arłukowicza z parlamentarnego klubu lewicy do Platformy Obywatelskiej wywołał sporo komentarzy i spekulacji dotyczących poszerzania "skrzydeł" w partii Donalda Tuska. Do tej pory mocno współpracujący z Sojuszem Lewicy Demokratycznej Arłukowicz przeszedł w końcu do klubu ugrupowania kojarzonego z chadecją. Został także powołany we wtorek przez Donalda Tuska na ministra w kancelarii premiera - ma zajmować się problemami wykluczonych. Zapowiedział też, że - jeżeli dostanie taką propozycję - wystartuje w jesiennych wyborach parlamentarnych z list PO.

- Bartosz Arłukowicz nic nie mówił, ale nagle z dnia na dzień okazało się, że przestał być politykiem lewicy, a zaczął być politykiem prawicy - mówił dzisiaj w "Trójce" Polskiego Radia Piotr Zaremba z "Rzeczpospolitej". - Zapłacimy też trochę pieniędzy za ten transfer Bartosza Arłukowicza, bo stworzono dla niego stanowisko, które praktycznie jest wyłącznie po to, żeby mógł wystartować z list Platformy. To jest coś, co mnie z lekka drażni - dodał.

Ze słowami dziennikarza "Rz" zgodził się Bartosz Węglarczyk z Wyborcza.pl. Dodał jednak, że w panujących spekulacjach transferowych najbardziej rozumie te dotyczące partii Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

"Nie ma lojalności w polityce"

W najnowszym badaniu TNS OBOP partia Kluzik-Rostkowskiej nie zyskała poparcia w stosunku do poprzedniego miesiąca - cały czas utrzymuje się na poziomie dwóch procent. Nie gwarantuje to jej wejścia do parlamentu.

- Jak Joanna Kluzik-Rostkowska mówi, że pierwsza połowa meczu PJN została przegrana i że są w trudnej sytuacji, to mi się to podoba o tyle, że mało jest polityków, którzy potrafią się przyznać, że coś im nie wychodzi - komentował ostatnie słowa szefowej PJN Węglarczyk.

Dodał, że "rozumie dramat polityków PJN, ponieważ oni doskonale wiedzą, że z list PJN do Sejmu się nie dostaną, ponieważ ta partia nie wejdzie do Sejmu". - Teraz mają biedacy problem: albo poczekają do wyborów, okażą się lojalni, ale nie będą posłami przyszłej kadencji, albo uciekną z PJN przed wyborami - mówił dziennikarz w "Trójce". - Jeżeli ktoś wśród tych pięciu osób, które pani Kluzik-Rostkowska przekonała, żeby weszły do PJN, są tacy, którzy uważają, że lojalność jest wartością w polityce, to nie powinni się zajmować polityką. W polityce nie ma czegoś takiego jak lojalność - dużo się o niej mówi, ale nie praktykuje - podkreślił. I dodał: - Każdy, kiedy dochodzi do końca swojej kadencji, szuka metody, żeby w tym parlamencie zostać. Ja nie wymagam od polityków szlachetności. Dobrze jest jak polityk jest szlachetny, ale nie musi.

Zaremba radzi szefowej PJN, aby szybciej złożyła deklarację programową, inaczej może stracić wyborców. - Powinna powiedzieć szybciej i bardziej jednoznacznie, jaka jest przyszłość, bo iluś tam ludzi zmobilizowała, iluś tam ludzi wciągnęła do swojej partii. Pytanie też jest na ile ona sama jest winna tych obecnych wyników - podsumował publicysta.

DOSTĘP PREMIUM