SLD rozmawia z Unią Pracy. "Jedynki" za milion

"Głos Wielkopolski" donosi o negocjacjach między SLD i Unią Pracy. W zamian za "biorące" miejsca na listach Unia ma wspomóc Sojusz milionem złotych.
W jesiennych wyborach parlamentarnych SLD pójdzie z mniejszymi partiami lewicowymi, jak to miało miejsce w poprzednich wyborach. Jedną z takich partii będzie Unia Pracy.

SLD chce dać Unii trzy "jedynki" na listach wyborczych. Unici walczą jeszcze o czwarte. Pierwsze miejsca na liście w Poznaniu, Gdyni, Krakowie i Siedlcach są prawie pewną gwarancją mandatu poselskiego.

UP będzie musiała wspomóc Sojusz. Notowania partii mieszczą się w granicach 0-1 proc. Nie ma też szczególnie silnych struktur. Nie brakuje jednak jej pieniędzy, gdyż od 2007 roku dostaje z budżetu państwa kilkaset tysięcy złotych,

- Mamy na swoim koncie odłożone pieniądze i jeśli trzeba będzie wesprzeć finansowo wspólną kampanię, to nie będzie z tym kłopotu - zapowiada "Głosowi Wielkopolskiemu" Waldemar Witkowski, lider UP. - Rozmowy trwają i o kwotach nie będę rozmawiał, bo nic jeszcze nie zostało do końca ustalone - informuje Leszek Aleksandrzak, lider wielkopolskiego SLD.

Jednak gazeta, powołując się na informatorów podaje, że w grę może wchodzić nawet milion złotych. Pieniądze te przydadzą się Sojuszowi w nadchodzącą kampanię. Partia ma jeszcze długi z poprzednich kampanii. Na ich spłatę miały iść pieniądze ze sprzedaży siedziby Sojuszu na ul. Rozbrat w Warszawie.

DOSTĘP PREMIUM