Klich: opłaca się być emerytem wojskowym

- Coraz bardziej opłaca się być emerytem wojskowym. Zwiększa się liczba uprawnionych do pobierania emerytur żołnierzy. To jest obciążenie, z którym nie możemy sobie poradzić - przyznał minister obrony narodowej w Poranku Radia TOK FM.
Janina Paradowska pytała gościa Poranka, na co idą ogromne sumy z budżetu, które trafiają do resortu obrony. - Pakt dla Kultury daje na kulturę w 2015 r. 1 proc. PKB, podczas gdy wojsko ma już 1,9 proc. - powiedziała prowadząca. - To są ogromne pieniądze - przyznał minister Bogdan Klich. - Ale też duże są potrzeby naszego wojska. Budżet resortu obrony narodowej od 3 lat narasta przeciętnie o 2 mld zł.

- Ile pan przeznacza na emerytury mundurowe? - Dużo... dużo. To jest obciążenie, z którym nie możemy sobie poradzić. Zwiększa się liczba uprawnionych do pobierania emerytur o ponad 2 tysiące żołnierzy i następuje automatyczna rewaloryzacja emerytur. W związku z tym coraz bardziej opłaca się być emerytem wojskowym.

- Prezydent Bronisław Komorowski mówił, że te pieniądze powinny iść przede wszystkim na modernizację wojska - zauważyła Paradowska. - Konsekwentnie je tak inwestujemy od 2 lat: 5,7 mld zł w 2010 roku, 6,6 mld w tym roku. Te pieniądze idą na zakupy nowego sprzętu i dozbrajanie naszej armii. Zainwestowaliśmy ogromne pieniądze w przeciwpancerne pociski kierowane SPIKE używane do zwalczania ew. uderzenia pancernego, gromy - przeciwlotnicze zestawy rakietowe potrzebne do obrony naszej obrony powietrznej oraz rosomaki, które wrócą z Afganistanu, żeby wyposażyć nasze bataliony zmechanizowane. Wdrażamy też program informatyzacji sił zbrojnych na ogromną skalę - 750 mln zł wydaliśmy w ciągu ostatniego roku na zakup systemów dowodzenia, systemów łączności, węzłów satelitarnych i rozmaitych elementów, które stanowią przeskok generacyjny, jeśli chodzi o dowodzenie i łączność. Po przeprowadzeniu programu profesjonalizacji, można śmiało powiedzieć, że armia zawodowa ma większy potencjał niż armia z poboru.

"To nie magiczne odczarowywanie katastrofy, to normalny lot"

Ministra Klicha zaskoczyła obecność mediów na pokładzie wojskowego samolotu przed jego startem do Kosowa. - Wymienialiśmy 23. na 24. zmianę naszego kontyngentu wojskowego w Kosowie. To nie było żadne magiczne odczarowywanie tych naszych dramatycznych wspomnień po katastrofie smoleńskiej, tylko normalny lot żołnierza ze swoim ministrem - powiedział Janinie Paradowskiej. - To lot normalnym samolotem, bezpiecznym, zmodernizowanym. Ci, którzy uważają, że jest jakiś związek między katastrofą smoleńską ze względów technicznych, a kondycją tego tupolewa, którym dysponujemy, nie mają racji - dodał.

"Wiem tyle, ile każdy Polak. Bo czytam prasę"

Bogdan Klich wystartuje do Senatu z krakowskich list PO, choć długo spekulowano, że jego los polityczny zależy od wyników raportu Millera. Tymczasem raport ciągle jeszcze nie powstał.

- Czekam na niego z dużą niecierpliwością. Mam nadzieję, że będzie bardzo rzetelny i wykaże, gdzie zostały popełnione błędy.

Ja wiem dokładnie tyle samo, co inni Polacy, bo czytam prasę, a to jedyne źródło dostępu do wiedzy na ten temat.

- Przeprowadziliście kontrolę w 36 pułku i nie wiecie, co tam było? - dziwiła się Janina Paradowska.

- Nie wszystko wiemy, bo część dokumentów jest w dyspozycji prokuratury, a część w komisji Millera. Nowy dowódca sił powietrznych gen. Majewski realizuje program naprawczy w 36 pułku, ale w oparciu nie o niedostępne dla nas dokumenty, tylko o pewną filozofię funkcjonowania sił powietrznych, inną niż realizowana przez ś.p. gen. Błasika - odpowiedział minister.

DOSTĘP PREMIUM