Nałęcz o AntyKomor.pl: Prezydent będzie bronił autora strony. O wolność słowa walczył już w PRL

Prezydencki doradca Tomasz Nałęcz jest przekonany, że Bronisław Komorowski stanie w obronie autora strony AntyKomor.pl. W czwartek o świcie do siedziby mężczyzny, prowadzącego satyryczny portal wyśmiewający prezydenta, wkroczyło ABW.
Profesor Nałęcz powiedział, że prezydent był zdziwiony interwencją ABW w mieszkaniu Roberta Frycza. Prezydencki doradca wyraził też przekonanie, że Bronisław Komorowski zareaguje - albo działaniami Kancelarii, albo swoją wypowiedzią. Tomasz Nałęcz zapewnił, że prezydent będzie po stronie broniących swobody wypowiedzi, bo już w PRL demonstrował w obronie wolności słowa, był za to represjonowany, a od tamtego czasu nie zmienił poglądów.

Prezydencki doradca uważa jednak, że nie można mieć pretensji do prokuratury i ABW, ponieważ funkcjonariusze kierowali się przepisami prawa. Jego zdaniem, prawo powinno raczej ścigać przestępców, a nie ludzi, którzy "poruszają się w sferze wolności, nawet najdalej posuniętej".

W świetle artykułu 135 kodeksu karnego, za publiczne znieważanie prezydenta grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Po zamknięciu strony politycy zaczęli mówić o tym, że przepisy trzeba zmienić.

Według Tomasza Nałęcza z inicjatywą ustawodawczą dotycząca zmiany tych przepisów powinien wyjść Sejm. Jeśli tak się nie stanie, zmianę prawa zaproponować może Kancelaria Prezydenta - ocenia profesor Nałęcz.

Cztery dni temu agenci ABW wkroczyli do mieszkania internauty, Roberta Frycza - prowadzącego satyryczną stronę AntyKomor.pl, skierowanej przeciwko prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Na stronie antykomor.pl publikowane były między innymi mało korzystne zdjęcia prezydenta, niektóre jego wpadki słowne, był też licznik dni, które pozostały do końca kadencji Bronisława Komorowskiego. Podczas akcji w mieszkaniu Frycza w Tomaszowie Mazowieckim skonfiskowano jego komputer i twarde dyski.

W prokuraturze w Tomaszowie Mazowieckim trwa śledztwo dotyczące znieważenia prezydenta, jednak do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów.

"Głupota lub prowokacja". Politycy o zamknięciu strony antykomor.pl

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM