Obama w Polsce. Cimoszewicz: Nie widzę wielkiego wymiaru tej wizyty

- Tak naprawdę ja nie widzę tutaj materii na wielki wymiar tej wizyty - mówił w Polsat News Włodzimierz Cimoszewicz o wizycie prezydenta USA w Polsce.
Włodzimierz Cimoszewicz mówiąc na temat oczekiwań towarzyszących wizycie prezydenta Baracka Obamy w Polsce, zwrócił uwagę, że wizyta ta "następuje w 2 lata i 4 miesiące po objęciu urzędu przez tego prezydenta i to jest chyba najdłuższa przerwa w tego typu kontaktach w ostatnich kilkunastu latach. - To jest znaczące - stwierdził Cimoszewicz w programie "Gość Wydarzeń".

Dalej rozmówca Jarosława Gugały mówił: - Czy wizyta będzie czymś więcej niż sympatycznym gestem? Bo na pewno takim jest w tej chwili. Oczywiście, wszystko będzie zależało od przebiegu i tematyki rozmów. Moim skromnym zdaniem te tematy, które zostały podane do publicznej wiadomości raczej nie zapowiadają wielkiego wymiaru tej wizyty.

"Polska nie jest przez nikogo bezpośrednio zagrożona"

- Od lat zabiegaliśmy o to, żeby z Ameryki trafiało tutaj więcej inwestycji w zakresie wysokich technologii, ale przecież nie ze złej woli poprzedników Baracka Obamy ten proces postępował i postępuje bardzo powoli - mówił W. Cimoszewicz.

Były premier skomentował też sprawę obecności wojskowej Amerykanów w Polsce. - Jak wiemy, ostatnio wiele w Polsce mówiono o naszych oczekiwaniach związanych z obecnością jakiegoś oddziału wojskowego amerykańskiego w Polsce i tu wydaje mi się, że problem jest pozorny. Polska nie jest przez nikogo bezpośrednio zagrożona. W związku z tym mówienie, że stacjonowanie niewielkiego oddziału amerykańskiego zasadniczo wpłynie na nasze bezpieczeństwo jest grubą przesadą.

"Wizy. Problem rozdęty"

- Pozostaje odwieczna kwestia wiz. Wydaje mi się to tematem sztucznie rozdętym. Już tutaj prezydent USA złożył pewne deklaracje i miejmy nadzieję, że tych swoich przyrzeczeń dotrzyma. Więc tak naprawdę ja nie widzę tutaj materii na wielki wymiar tej wizyty. A to, czego mi najbardziej brakuje, to rozmowy o czymś, co jest rzeczywiście szalenie ważne we współczesnym świecie, czyli relacji między Europą i Stanami Zjednoczonymi - mówił w Polsat News W. Cimoszewicz.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (5)
Obama w Polsce. Cimoszewicz: Nie widzę wielkiego wymiaru tej wizyty
Zaloguj się
  • passtorian

    Oceniono 7 razy 5

    Cimoszewicz ma zupelna racje w tym wzgledzie.

  • yeti333

    Oceniono 5 razy 3

    No proszę - widomy przykład jak niezależność pozwala na zachowanie trzeźwości wypowiedzi.

  • boleknoket

    Oceniono 1 raz 1

    A czemu nie wyszedł ktoś z inicjatywywą oficjalnych ulicznych protestów-manifestacji przed ambasadą amerykańską w W-wie i konsulatem w Krakowie? Również bojkot tychże placówek, powiedzmy przez miesiąc, na pewno przyniósłby pewne - przynajmniej medialne - skutki. Pomimo, że Polacy tak narzekają na te uciążliwe wizy (z bardzo poniżającą procedurą ich uzyskiwania, nie mówiąc o stronie ekonomicznej), ale jakoś nigdy nie bylo oficjalnych manifestcji czy bojkotu.... A warto spróbować!

  • hazibula

    0

    to będzie takie totumfackie poklepanie sie po plecach. Polska nie ma nic ciekawego ani nowego do powiedzenia Ameryce. te same nudne i malo wazne dla USA prosby: odpuśćcie wizy, dajcie jakichś żołnierzy bo Ruscy nas biją. A po co? to zasadnicze pytanie dla USA. mają globalne, strategiczne relacje i tak na to patrzą. wszedzie gdzie mogą robią interesy. w Polsce robią interesy wyitnie małym kosztem. za F-16 zapłacilismy powyżej uszu i dalej płacimy. a samoloty to generacja odchodząca do lamusa. zamiast kupic w Europie, albo jak np Czesi - wypożyczyć. ładujemy w to "kasę stulecia" i jeszcze się chwalimy z naszego frajerstwa. Drażnimy się z Rosją, robiąc problem Amerykanom i Unii, choć nic nam nie grozi. oprócz bezmyślnego przyklejania sie jako maly braciszek do wielkiego brata o nic nie chodzi. Polska nie umie i nie wie jak znaczyć w Europie tyle ile by mogła, biorąc pod uwagę wielkość, ludność, położenie, gospodarkę. Jedziemy do Iraku biorąc udzial w amerykanskiej agresji, strzelamy do "terrorystow" w Afganistanie i nie wiemy po co. Rzekomo w sprawie "Bóg Honor Ojczyzna". Tere-fere. Nie wiemy - zostac czy wyjść. czekać aż Ameryka coś w tej sprawie powie, czy udawać, że sami wiemy czego chcemy. Chcemy tarczy rakietowej, czy nie chcemy, warto-nie warto, co z tego wyniknie - też nie wiemy. Interesów robić nie umiemy, ani w Iraku ani w Afganistanie, ani w Malezji, Indiach, Chinach. Nie mówiąc o zarabianiu na interesach Ameryki czy Niemiec. A także Rosji. choćby na gazie. zamiast tego popłynie do nas gaz rosyjski z Niemiec. Mógł bezporednio i jeszcze byśmy zarobili na przesyle. Ale nie chcieliśmy, wolimy "godność". Umiemy się obrażać, "walczyć o honor" i widzieć zamach smoleński.

  • arvelli_net

    Oceniono 3 razy -1

    ... to gdzie wołodia po wyborach trafisz?... na ławę PiSu czy PJN?... i jedni idrudzy co prawda z komuchami mają więcej wspólnego niż SLD ale.... chyba w pisie lepiej ci będzie... może obok p.kryże????

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX