Komorowski: Dziennikarze milczeli, teraz bronią AntyKomora. Chory brak proporcji

Jest zalew chamstwa i nienawiści. Wielu dziennikarzy w tej kwestii konsekwentnie milczało, a teraz bronią człowieka, który organizuje grę strzelecką do prezydenta - mówił Bronisław Komorowski w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu Zet. Prezydent podkreślił potrzebę ?presji mediów i opinii publicznej na nieobrażanie państwa polskiego?.
- Czy można w internecie strzelać do prezydenta Komorowskiego? - pytała Monika Olejnik. - - Jak słyszę można - odpowiedział Komorowski - Ja się nigdy specjalnie tego typu rzeczami nie przejmowałem i nie zamierzam przejmować. Ale odsyłam panią do badań opinii publicznej, które są dzisiaj publikowane we "Wprost". Widać, że ogromna część opinii publicznej jest zaniepokojona taką swobodą, nie tylko w obrażaniu, ale wręcz w budzeniu nienawiści w stosunku do przedstawicieli państwa polskiego - zaznaczył.

"Uczmy szacunku dla Polski"

- Dla mnie to nie jest problem osobistej natury, ale to jest problem państwa. Czy uczymy szacunku dla wolnego, demokratycznego państwa polskiego czy pozwalamy, żeby na każdej latarni wisiała kukła premiera, prezydenta? - mówił. - Jest rzeczą dziwną, jeżeli jest zalew chamstwa i nienawiści. Wielu dziennikarzy w tej kwestii konsekwentnie milczało, a teraz odzywają się w obronie człowieka, który z nieznanych mi pobudek posunął się do tego, że organizuje grę strzelecką zamiast do tarczy, to do prezydenta. Coś jest chorego w tym braku proporcji - dodał prezydent.

- Ja bym wolał, żeby nie było tego rodzaju sytuacji, która by stwarzała jakież wrażenie nadzwyczajności - mówił o akcji ABW w domu administratora strony AntyKomor.pl. Komorowski stwierdził też, że chciałby, żeby była "presja mediów i opinii publicznej na nieobrażanie władz państwa polskiego".

Podczas gdy Komorowski rozmawiał z Moniką Olejnik, jego doradca Tomasz Nałęcz udzielał wywiadu w RMF FM. - Prezydent gorąco wesprze ewentualną inicjatywę wykreślenia z kodeksu karnego kar na jego publiczne znieważenie - zadeklarował Nałęcz.

Polska jako specjalista od transformacji

Prezydent wyraził swój zawód nieobecnością Lecha Wałęsy na spotkaniu z Barackiem Obamą w Pałacu Prezydenckim i ocenił, że byłoby "lepiej i ciekawiej dla Polski", gdyby Wałęsa się tam pojawił.

- Dla nas to była świetna okazja nie tylko do pochwalenia się historią (...), ale też do pokazania Polski jako specjalisty, który ma doświadczenie wdrażania rozwiązań demokratycznych i drogi od totalitaryzmu do demokracji w kontekście tego, co się dzieje w Afryce Północnej. Są kraje, które się specjalizują w wysyłaniu samolotów, okrętów, żołnierzy, armat itd., a my chcemy się specjalizować wykorzystując to, co mamy dobrego, (...) w przekazywaniu pewnej szczególnej wiedzy jak to się robi - mówił.

Komorowski podkreślił, że polscy politycy (Bogdan Borusewicz, Radosław Sikorski oraz Wałęsa) byli w Libii i Tunezji. - Chcemy to kontynuować. Amerykanie po tym spotkaniu wyjechali z przeświadczeniem, że Polacy mają szczególny powód i szczególną legitymację do tego, żeby mówić jak się robi demokrację - mówił Komorowski.

NATO pomoże ws. Smoleńska? "Sprawy polskie załatwiamy w Polsce"

Komorowski odniósł się także do słów Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział Obamie, że jeśli wygra wybory poprosi NATO o pomoc w rozwiązaniu katastrofy smoleńskiej. - Staram się konsekwentnie podtrzymywać to, co jest dowodem na suwerenność Polski, czyli to, że sprawy Polskie załatwia się w Polsce, a nie w oparciu o inne, zewnętrzne czynniki - mówił. - Śledztwo prowadzi prokuratura, niech pani spyta, czy potrzebna jest im jeszcze jakaś pomoc państwa zewnętrznego - zwrócił się do Moniki Olejnik.

Sprawę więzień CIA "trzeba ostatecznie wyjaśnić"

"Gazeta Wyborcza" ujawniła dziś, że polscy prokuratorzy zostali odsunięci od śledztwa ws. tajnych więzień CIA w Polsce i że chcieli postawić zarzuty m.in. złamania konstytucji i zbrodni przeciw ludzkości urzędnikom rządu SLD. - Nie ukrywam, że z pewnym niepokojem obserwuję te zmiany personalne. Chciałbym, żeby sprawa była wyjaśniona ostatecznie i do końca - mówił prezydent, podkreślając, że od początku "mówił o potrzebie rzetelnego śledztwa w tej sprawie".

- Trzeba karać osoby, które złamały prawo. (...) Po to jest śledztwo prokuratorskie, żeby sprawdzić, czy takie fakty (tortury - red.) były. Wiem jedno, że ekipa SLD, która jest najbardziej pod pręgierzem, oraz rządy PiS i Samoobrony, mówiły jednoznacznie, że tego typu przypadków nie było. Wolałbym, żeby to powiedziała prokuratura polska - dodał.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM