Tajne więzienia CIA? "Szkoda, że nie zapytano o to Obamy, póki był w Polsce"

- Dlaczego ten artykuł nie został opublikowany w ubiegłym tygodniu, kiedy Obama był w Polsce? Nie chcieliście psuć sielanki? - pytał Witold Waszczykowski dziennikarkę "Gazety Wyborczej", na łamach której ukazał się w poniedziałek tekst dowodzący istnienia tajnych więzień CIA w Polsce. - Obama tu był i niech on się też tłumaczy - powiedział były wiceminister spraw zagranicznych, zastępca szefa BBN w rządzie PiS w Poranku Radia TOK FM.
- Ja się dziwię. Jeśli mieliście państwo takie podejrzenie, dlaczego to wychodzi dopiero po wyjeździe Obamy? Nie można było podjąć tej rozmowy poprzez dziennikarzy, czy z rządem? Czy nie chcieliście przerywać tej sielanki? - pytał Waszczykowski, nawiązując do tekstu Wojciecha Czuchnowskiego "CIA miało więzienie w Polsce". - Obama powinien się tłumaczyć, też - dodał minister.

- Tylko, że Polacy nie na Obamę głosują, tylko na władze polskie, które dopuszczają do tego, żeby obcy wywiad tworzył wyjęty spod polskiej jurysdykcji ośrodek - zwróciła uwagę publicystka.

Wielowieyska zapytała gościa programu, czy według niego państwo, które pozwala na przeprowadzanie tortur na swoim terytorium jest suwerenne.

- O ile taka sytuacja miała miejsce - zastrzegł Waszczykowski i dodał: - Jeśli władze kraju na to przyzwoliły, to oczywiście państwo jest suwerenne. Ale jestem przeciwny, żeby publicznie na ten temat deliberować - podkreślił. - To stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Mamy 2,5 tys. żołnierzy w Afganistanie w bardzo trudnej prowincji i setki dyplomatów w krajach mało stabilnych, którzy mogą być narażeni.



- Pan jako były szef BBN musiał wiedzieć, co się tam działo. Tak, jak prezes Kaczyński musiał wiedzieć - zauważyła publicystka.

- Nic nie wiem na temat tortur, ani na temat takiego ośrodka. Podtrzymuję zdanie: niech zajmuje się tym prokuratura - odparł Waszczykowski.

"Wizyta Obamy w Polsce to spotkanie dwóch agencji PR-owych"

Według gościa Dominiki Wielowieyskiej relacje polsko-amerykańskie są od kilku lat mizerne. Po wizycie Obamy nie to się nie zmieniło, obie strony jedynie zyskały na wizerunku. Rząd Tuska będzie mógł się powoływać na ciepłe słowa prezydenta USA o przewodniej pozycji Polski w regionie, natomiast on sam wykorzysta swoją wizytę w kampanii wyborczej. - Będzie mógł pokazywać obrazki, jak to jednak pamięta o tym regionie, jak Polacy są zadowoleni ze stosunków polsko-amerykańskich. Amerykanom o korzeniach środkowoeuropejskich będzie przypominał, że ten region jest amerykański - powiedział na antenie.

Waszczykowski nazwał wizytę Obamy w Polsce spotkaniem dwóch agencji PR-owych.

- Obama wiedział, co jest potrzebne temu rządowi: pochlebstwa. To było spotkanie dwóch wielkich agencji reklamowych, dwóch pawi stroszących swoje piórka.



DOSTĘP PREMIUM