Miller odpowiada Piniorowi: "Taki dokument nie istnieje"

Leszek Miller odniósł się do słów Józefa Piniora, który utrzymuje, że istnieje dokument podpisany przeze byłego premiera sankcjonujący istnienie w Polsce więzienia CIA. - Taki dokument nie istnieje - napisał w oświadczeniu Miller.
Leszek Miller wydal dziś krótkie oświadczenie, w którym odnosi się do słów Józefa Piniora:

"W dzisiejszej >>Gazecie Wyborczej<< ukazał się tekst, w którym cytowany Józef Pinior utrzymuje, że z jego wiedzy wynika, iż istnieje dokument podpisany przeze mnie, sankcjonujący istnienie w Polsce więzienia CIA. Jeśli rzeczywiście są to słowa Józefa Piniora to jest to kłamstwo i niegodziwość. Taki dokument nie istnieje . Oświadczam to z pełną odpowiedzialnością".

Dowody Mierzejewskiego

"Gazeta Wyborcza" opisała przed dwoma dniami kulisy odsunięcia od tajnego śledztwa w sprawie więzienia CIA w Polsce prok. Jerzego Mierzewskiego z warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej. Mierzewski miał zebrać dowody na to, że w Polsce za zgodą naszych władz funkcjonował tajny ośrodek CIA, w którym torturowano więźniów.

Na tekst ostro zareagował Leszek Miller, który w owym czasie stał na czele rządu SLD. - Lenin użył sformułowania "pożyteczni idioci" - mówił wczoraj w Radiu TOK FM były premier. - Dzisiaj pojawili się tacy, którzy działają na rzecz światowego terroryzmu. Pisanie o więzieniach CIA w Polsce to zaproszenie dla Al-Kaidy. Euro 2012 to wspaniała okazja, by przypomniała sobie o Polsce.

Pionior: Istnieje dokument z podpisem premiera Millera

Z "Gazetą" skontaktował się Józef Pinior, w PRL legenda opozycji, w latach 2004-09 europoseł. W 2006 r. był członkiem komisji Parlamentu Europejskiego, która badała sprawę - pisze Wojciech Czuchnowski.

- Z mojej wiedzy nabytej w tym czasie wynika, że istnieje dokument z podpisem premiera Millera, który reguluje funkcjonowanie w Polsce ośrodka będącego więzieniem śledczym CIA. Jest on do tego stopnia szczegółowy, że określa, co należy robić, jeśli w ośrodku pojawią się zwłoki przetrzymywanej tam osoby. To oznacza, że strona polska wiedziała, co tam się dzieje - twierdzi Pinior. Podkreśla, że mówi to "ze świadomością konsekwencji prawnych".

DOSTĘP PREMIUM