"Kluzik i Poncyljusz powinni zniknąć z polityki. Za wciskanie kitu"

- Kluzik-Rostkowska i Poncyljusz powinni przynajmniej na jedną kadencję zniknąć z polityki - komentuje w TOK FM publicysta i były minister Waldemar Kuczyński. - Za zaangażowanie w prezydencką kampanię Jarosława Kaczyńskiego. Za wciśnięcie ludziom kitu - powiedział.
Spekulacje na temat politycznych losów Joanny Kluzik-Rostkowskiej na dobre rozpoczęły się, kiedy zrezygnowała z walki o fotel prezesa PJN. Jeden ze scenariuszy zakłada, że jej transfer do Platformy Obywatelskiej zostanie ujawniony już w sobotę, podczas wielkiej konwencji PO. I szef klubu PO i poseł PiS Joachim Brudziński mówią, że Kluzik-Rostkowska będzie walczyła o mandat ze Śląska.



Platforma nie powinna przygarniać ani b. szefowej PJN ani innej gwiazdy ugrupowania - Pawła Poncyljusza - uważa Waldemar Kuczyński, publicysta komentujący m.in. w Radiu TOK FM, "Gazecie Wyborczej" i "Rz".

Jak podkreśla, politycy PJN powinno zostać ukarani za zaangażowanie w kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego. - Powinni przynajmniej na jedną kadencję zniknąć z polityki. Mogli wyrządzić krajowi wielką krzywdę - wciskając narodowi na stanowisko prezydenta polityka zemsty, którego przebrali za polityka zgody - mówił w Poranku Radia TOK FM.

- Czy jedno draństwo, jakim była próba wciśnięcia ludziom kitu, chcecie przykryć i nagrodzić innym draństwem, jakim będzie wzięcie ich na listy? - pyta Kuczyński liderów PO na Facebook'u.

"To koniec PJN-u"

Waldemar Kuczyński dobrze życzy nowemu szefowi ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. - Uważam, że w Polsce potrzebna jest partia konserwatywna, pasująca do tego co jest w Europie, bo część Polaków jest konserwatywna. Chciałbym, żeby Kowalowi udało się oderwać część elektoratu naprawdę konserwatywnego, od tego zapyziałego a nawet kołtuńskiego. Ugrupowanie PJN powinna być bliżej PiS a dalej od Jarosława Kaczyńskiego - radził publicysta.

Znacznie mniej optymizmu ma Agata Nowakowska. - Mnie się wydaje, że to koniec PJN-u - uważa dziennikarka "Gazety Wyborczej".



- Wbrew temu co mówił Jarosław Kaczyński oni nie mieli planu, nie spiskowali. Okazali się bardzo bezbronni. Okazało się, że to ludzie którzy mają różne pomysły i sympatie polityczne. PJN to była próba budowania partii nie na emocjach, dlatego nie wypowiadali się w sprawie Smoleńska, czy w sprawach światopoglądowych. Ale to nie zagrało - oceniała w Poranku Radia TOK FM.

Nowakowska uważa, że część polityków PJN-u trafi do PO, a część do Prawa i Sprawiedliwości. - Ale zdziwiłabym się gdyby ktoś trafił na listy wyborcze PiS-u. Jakaś pokuta musi być - stwierdziła dziennikarka "GW".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM