Autostrada A2 w prokuraturze. PiS: To nie ci Chińczycy budują autostrady

PiS złożył wniosek do Prokuratury Okręgowej w Warszawie o sprawdzenie, kto zawinił przy zawarciu umowy z chińskim wykonawcą, firmą COVEC. Konsorcjum zamierza zrezygnować z prac przy budowie autostrady A2, zaległości płatnicze Chińczyków mają sięgać kilkudziesięciu milionów złotych. - Donos, histeria, załamywanie rąk to jest może fajna metoda na uprawianie polityki, ale z tego nie powstał jeszcze ani jeden kilometr drogi - odpowiada Tusk.
- Przede wszystkim nie jest to wniosek przeciw konkretnej osobie, ale ma na celu wyjaśnienie ewentualnych zaniedbań wysokich urzędników administracji rządowej - mówi były minister infrastruktury w rządzie Jarosława Kaczyńskiego Jerzy Polaczek, który złożył wniosek.

Prawo i Sprawiedliwość uważa, że Chińczycy wycenili kontrakt na zbyt małą kwotę, niemal o 1,5 miliarda niższą niż rząd wyceniał takie prace.

Poza tym a nie sprawdzono czy partner jest wiarygodny. - Rząd podpisał umowę nie z tymi Chińczykami, którzy budują prawdziwe autostrady - mówi Polaczek.

PO: jedna rzecz była niedopracowana

Sławomir Neumann z Platformy Obywatelskiej przyznaje, że jest jedna kwestia w umowie z Chińczykami, która była niedopracowana. To brak 300 milionów złotych własnego kapitału firmy COVEC, który miał zabezpieczyć wykonanie projektu. Na inne zarzuty PiS odpowiada śmiechem.

- Po kontroli, która została przeprowadzona jeszcze wczoraj w Ministerstwie Infrastruktury nic nadzwyczajnego nie znaleziono. Wszystko jest zgodne z polskim prawem. Cały przetarg został sprawdzony, wszystkie dokumenty firmy chińskiej zostały potwierdzone - mówi Neumann.

Chińskie konsorcjum COVEC zamierza zrezygnować z prac przy budowie autostrady A2. Od kilku tygodni w tej części budowy autostrady trwa zastój, a zaległości płatnicze Chińczyków wobec podwykonawców mają sięgać kilkudziesięciu milionów złotych.

Tusk: Biorę odpowiedzialność za wpadki

Donald Tusk przyjmuje krytykę, ale dodaje, że tylko ten nie popełnia błędów kto nic nie robi. - Donos, histeria, załamywanie rąk i wnioski do prokuratury, to jest może fajna metoda na uprawianie polityki, ale z tego nie powstał jeszcze ani jeden kilometr drogi - odpowiada premier.

- Nie jestem bezbłędny, też robimy wpadki, ale dalej twierdzę, że tempo i rozmach z jakim się przygotowujemy do EURO są imponujące. Ja biorę odpowiedzialność za wpadki, a wy się cieszcie, że Polska tak się zmienia - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM