Poncyljusz: "Plotki o przechodzeniu do PO to próba eliminacji PJN"

PRZEGLĄD PRASY. - Mamy do czynienia z próbą eliminacji PJN - mówi w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" Paweł Poncyljusz. - Dlatego rozpuszczano plotki, że ja i Joanna (Kluzik-Rostkowska - red.) dogadaliśmy się co do przejścia do PO, a Elżbieta Jakubiak ma miejsce w PSL - dodaje. I zapewnia: - Statek nie tonie.
Zdaniem Poncyljusza te "plotki" miały doprowadzić do chaosu i wykreować atmosferę nieufności wobec partii Polska Jest Najważniejsza. - Bo ludzie sobie pomyśleli: no tak, oni sobie załatwili miejsce w PO, a nas zostawiają - mówi szef klubu PJN.

W sobotę Paweł Kowal został prezesem PJN. Dotychczasowa liderka partii Joanna Kluzik-Rostkowska zrezygnowała z kandydowania. Po tej decyzji w mediach pojawiły się spekulacje dotyczące jej przyszłości w polityce, jedną z nich było możliwe przejście założycielki PJN do Platformy Obywatelskiej razem z Pawłem Poncyljuszem. Inną możliwością miał być także start wszystkich posłów Polska Jest Najważniejsza z list PSL.

- Z mojego punktu widzenia, posła z Warszawy, połączenie z PSL nie ma sensu - odpowiada na ten pomysł Poncyljusz. - Ludzie w pierwszej kolejności patrzą na listę, a potem na nazwisko. I jak warszawiak widzi PSL, to już nie patrzy na to, kto startuje - dodaje. - Poza tym PSL ma inny pomysł na gospodarkę czy system emerytalny niż my.

Statek nie tonie

Szef klubu PJN podkreśla, że wierzy w projekt, który współtworzył. - Statek nie tonie - zapewnia i dodaje, że nie jest ślepy na zagrożenia związane ze startem ludzi Polska Jest Najważniejsza z własnej listy wyborczej. - Ale mamy poczucie odpowiedzialności za naszych członków w najdalszych zakątkach Polski i nie będziemy ratować się na własną rękę. Wciąż mamy szansę na zdobycie ponad 5 proc. - uważa Poncyljusz.

Polityk wykłada w rozmowie z dziennikarzami poglądy PJN po "ewolucji": tak dla podatku liniowego, tak dla jednakowego systemu emerytalnego dla wszystkich. Zapowiada też transfery do partii w tym roku: - Wielu posłów PiS jest mentalnie zakonspirowanych. Oni nam mówili: zobaczymy, co będzie w 2011 roku, jak przejdziemy przez sito wyborcze, to może do was dołączymy.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM