Kłopoty PO z listami: walka o lepsze miejsca i niespodziewane transfery

Platforma Obywatelska gotową propozycję swoich list wyborczych miała przedstawić na swojej sobotniej konwencji krajowej w Gdańsku. Tak się jednak nie stanie na skutek niespodziewanych transferów polityków z innych ugrupowań. I wewnątrzpartyjnych rozgrywek - nie wszyscy są zadowoleni ze swoich obecnych miejsc na listach, a one wciąż jeszcze mogą ulec zmianie, i to nie na lepsze.
Listy wyborcze PO wykuwały się pod okiem dziennikarzy już od paru tygodni. Miały zostać ogłoszone i zatwierdzone przy okazji 10. urodzin Platformy Obywatelskiej, które partia będzie hucznie obchodzić w sobotę w gdańskiej hali Ergo Arena. Listy jednak nie są jeszcze gotowe i ich temat, żeby nie zburzyć świątecznego nastroju, nie będzie poruszany na konwencji krajowej,

Poszerzanie granic Platformy

Pierwszym powodem kłopotów z listami są ciągle trwające rozmowy liderów Platformy z ważniejszymi politykami z innych partii. Sezon na transfery oficjalnie uznano za otwarty wraz z głośnym przejściem dawnej gwiazdy SLD, Bartosza Arłukowicza do rządu Donalda Tuska. Od razu stało się jasne, że dawny pupilek Grzegorza Napieralskiego zmierzy się z nim w Szczecinie - rodzinnym mieście obu polityków. Obaj wystartują w nim z pierwszych miejsc list PO i SLD.

- Intuicja mi podpowiada, że w najbliższych dniach Platforma będzie szersza - mówił we wtorek premier Donald Tusk. I chyba przestały być już tajemnicą rozmowy prowadzone z Joanną Kluzik-Rostkowską, która jeszcze do ostatniej soboty była przewodnicząca PJN-u.

Była szefowa kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego ma zasilić szeregi PO, startując z pierwszego miejsca na liście w Rybniku. Na początku mowa była o Katowicach, które byłyby dla niej dużo atrakcyjniejsze, jako że są jej rodzinnym miastem. Grzegorz Schetyna zapewniał jednak w "Kropce nad i", że negocjacje cały czas trwają i wiele rzeczy może się jeszcze zmienić.

PJN na sobotniej konwencji PO?

Joanna Kluzik-Rostkowska najprawdopodobniej pojawi się na sobotniej konwencji Platformy, podczas której jej transfer zostanie oficjalnie ogłoszony. Nie wiadomo, czy wraz z nią w Gdańsku nie pojawi się Jan Filip Libicki, który w czwartek z hukiem wyszedł z PJN-u. Poseł argumentował, że Polska Jest Najważniejsza "nie chciała budować kordonu sanitarnego wokół PiS-u".

Libicki otwarcie mówił Gazeta.pl, że przyjmie zaproszenie od partii, która ten kordon chce budować. Jak jednak pisze poznańska "Gazeta Wyborcza", odrzucił propozycję "jedynki" w Poznaniu na liście wyborczej PSL. Podobno rozmawia o miejscu na poznańskiej liście PO. A jeżeli do Platformy przejdzie Libicki, za nim najprawdopodobniej pójdzie poseł Jacek Tomczak. Czy tak się właśnie stanie, dowiemy się najwcześniej w sobotę.

Wzmacnianie lewej nogi PO

Bartosz Arłukowicz nie będzie jedyną lewicową gwiazdą Platformy w październiku. SdPl kończy właśnie ostatnie przymiarki, jeżeli chodzi o wprowadzanie swoich polityków na listy PO. Ma się na nich znaleźć miejsce dla obecnych szefa i wiceszefa Socjaldemokracji - Wojciecha Filemonowicza i Arkadiusza Kaszni. Ten pierwszy ma startować z Krakowa, a drugi - z Kielc.

Oprócz nich Platforma wystawi do Sejmu także Dariusza Rosatiego i Genowefę Grabowską. Były szef MSZ ma startować z okręgu zwanego "obwarzankiem podwarszawskim", europosłanka zaś będzie kandydować w Katowicach.

Kandydatem PO do Senatu będzie także były działacz opozycji demokratycznej i europoseł Józef Pinior, który wystartuje z Wrocławia. Platforma w wyborach do Izby Wyższej ma poprzeć także niezależnych kandydatów lewicy - Marka Borowskiego, który wystartuje z Warszawy, i Izabellę Sierakowską, która będzie walczyć o mandat senatorski z Lublina.

Zamknięte otwarte listy

Większość z list wyborczych Platformy teoretycznie jest już zamknięta. Nie oznacza to, że się nie otworzą i mocno nie zmienią, bo poprawkę trzeba będzie wziąć na tych, których trzeba będzie się na nie dopisać. Dotychczasowa "jedynka" na rybnickiej liście, Marek Krząkała, nie jest na przykład zachwycony, że jego miejsce może zająć Joanna Kluzik-Rostkowska. - Wywołuje to mieszane uczucia, ale jeśli zarząd uważa, że taka decyzja mogłaby pomóc PO, to ja ją uszanuję - powiedział "Dziennikowi Zachodniemu".

Jest jednak jeszcze inny scenariusz, który opisuje dziennik. Według niego Kluzik-Rostkowska miałaby otwierać katowicką listę (o czym mówiło się na samym początku). Oznaczałoby to, że obecna "jedynka" tej listy, szef regionu i klubu PO Tomasz Tomczykiewicz, przeniósłby się na szczyt listy w okręgu bielskim. Taką decyzję może jednak podjąć wyłącznie Donald Tusk.

Potrzebne korekty na listach?

Przyszłe ewentualne transfery to nie jedyny problem twórców list wyborczych. Kilku polityków, którzy już mają swoje miejsce na tych listach, jest bowiem dalekich od zachwytu i domaga się korekt.

Tu najgłośniejszy jest przypadek Antoniego Mężydło. Poseł dostał szóste miejsce na toruńskiej liście, którą w poprzednich wyborach otwierał. Mężydło skwitował to jako akt politycznej zemsty regionalnych działaczy. - Uruchomił już chyba wszystkie możliwe kontakty. Podobno osobiście zna premiera. - narzekali w rozmowach z "Dziennikiem Toruńskim" sami działacze PO z regionu.

Niejasna sytuacja jest ciągle w Krakowie. Nie wiadomo, co postanowi minister ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska, której proponuje się start do Senatu. Minister uznała jednak propozycję za zesłanie, domagając się miejsca na liście do Sejmu. Powody do niezadowolenia ma także obecny poseł Łukasz Gibała, który również nie powalczy w tych wyborach o mandat poselski. Polityk podobno zamierza się odwołać od tej decyzji.

Co z tym Lublinem...

Niezadowolona jest także Joanna Mucha, która otrzymała miejsce poza podium na lubelskiej liście. Posłanka, którą skompromitował wywiad w partyjnej gazetce, na swoim blogu zapewniała co prawda: "Czwórki górą!", ale nieoficjalnie mówiło się, że walczyła o lepsze miejsce i planuje odwołanie.

Możliwe, że jeżeli chodzi o Lublin to jeszcze nie koniec sporów o listy. "Jedynkę" oferowano bowiem Pawłowi Poncyljuszowi, którego właśnie ogłoszono nowym szefem klubu PJN-u. Ciekawe, na którym miejscu wylądowałaby Joanna Mucha, gdyby Poncyljusz propozycję przyjął. Dopóki listy nie zostaną we wrześniu ostatecznie zatwierdzone, nie wszystko jest przecież jeszcze stracone...

A co będzie się działo na 10. urodzinach PO, można będzie przeczytać w naszej Relacji na żywo z konwencji PO . Zaczynamy w sobotę o 10.30

DOSTĘP PREMIUM