Platforma boi się Rydzyka. "Przed wyborami lepiej nie..."

- Ustawa zwana "lex Rydzyk", autorstwa posła Jana Libickiego, miała zakończyć promowanie jednej opcji politycznej na antenie Radia Maryja. W Sejmie projekt nie zyskał wsparcia. Posłom Platformy zakazano podpisywania się pod ustawą - napisał "Wprost".
Kilka dni temu pomoc w zbieraniu podpisów pod ustawą zaoferował Libickiemu Stefan Niesiołowski. Pomóc mieli też inni posłowie PO. Ale na posiedzeniu władz klubu PO postanowiono, że politycy tej partii nie będą się podpisywać pod projektem. - Przed wyborami lepiej nie wchodzić w konflikt ze środowiskiem Rada Maryja - mówi tygodnikowi polityk PO.

Partia oficjalnie tłumaczy się inaczej. - W ustawie są zapisy zmieniające prawo wyborcze. Tak krótko przed wyborami nie powinno się dokonywać żadnych zmian w tym zakresie - tłumaczy Iwona Śledzińska-Katarasińska. - Nic mi na ten temat nie wiadomo. Rozumiem, że w procesie legislacyjnym pojawiają się różne wątpliwości, chętnie je wyjaśnię. W tym przypadku można choćby wprowadzić vacatio legis - odpowiada tygodnikowi Jan Libicki.

"Przed Rydzykiem klęczą politycy"

Były poseł PJN przypomina słowa Donalda Tuska z sobotniej konwencji Platformy. - Premier powiedział: "nie będziemy klęczeli przed księdzem". Słowa te pozwalają mi optymistycznie patrzeć na przyszłość mego projektu. W końcu ojciec Rydzyk najlepiej pasuje do definicji duchownego, przed którym klęczą politycy - mówi Libicki.

Posłowie partii chcą by nadawca społeczny, jakim jest Radio Maryjaw audycjach nie dotyczących religii równoważył swój przekaz. Tak, by do studia na tematy polityczne zapraszani byli posłowie różnych partii.

- Chcemy, aby ci nadawcy, którzy jako społeczni mają pewne przywileje w stosunku do komercyjnych, mieli też zobowiązania podobne do tych, które nałożone są na media publiczne, choćby w kwestii zapraszania do programów polityków różnych opcji, a nie tylko jednej - mówił wcześniej Jan Libicki.

DOSTĘP PREMIUM