Kwaśniewski w TOK FM: jestem zdegustowany tymi tzw. transferami

- Nie rozumiem, jak można w ciągu roku być pro-Kaczyński, alternatywą dla Kaczyńskiego i anty-Kaczyński. Politycy, spójrzcie w lustro, zobaczcie komu co obiecywaliście i bądźcie poważni. Szanujmy wyborców - mówił w Poranku Radia TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski ?zdegustowany? licznymi transferami politycznymi do Platformy.
W ostatnim czasie Platforma Obywatelska przeżywa oblężenie. Po głośnym transferze Joanny Kluzik-Rostkowskiej, w szeregi PO weszli Dariusz Rosati i Józef Pinior do tej pory kojarzeni z lewicą. Rosati powiedział, że wybrał Platformę, bo SLD zatrzymało się w latach 50-60. Józef Pinior będzie startował z list PO na Dolnym Śląsku.



"Bzdura. Epidemia transferów nie jest normalna"

- Jestem bardzo zdegustowany tymi tzw. transferami - oświadczył Aleksander Kwaśniewski, czym wywołał zdziwienie Janiny Paradowskiej, która powiedziała, że "przecież transfery to rzecz normalna". - To nie jest normalne, nie w tej skali. Bzdurą jest mówienie, że tak samo jest gdzie indziej. Za granicą znamy sporadyczne przypadki. A u nas ma to charakter epidemii - sprzeciwił się prowadzącej Kwaśniewski. Dodał, że według niego partie przeliczają znaczenie transferów, bo "niewiele z nich wyniknie".

- Ja proszę wszystkich polityków, żeby przy naturalnym swoim egoizmie (bo - jego zdaniem - trudno w polityce działać, kiedy nie ma się rozwiniętego ego), jednak cenili wyborców. Jeśli chce się dokonać zmiany, to trzeba ją dokładnie wytłumaczyć, a nie czynić to w ciągu jednej nocy. Po drugie, wyborca oczekuje swoistego czyśćca dla tych ludzi. Paru lat lekkiego wycofania się z polityki. Ja nie rozumiem, że można w ciągu roku być najpierw pro-Kaczyński, potem alternatywą dla Kaczyńskiego i anty-Kaczyński - mówił Kwaśniewski na antenie.

"Nie szanujemy wyborców i dziwimy się 50-proc. frekwencji"

Były prezydent ocenił Joannę Kluzik- Rostkowską i Dariusza Rosatiego jako dobrych kandydatów na państwowców - ludzi, którzy nie są na liście żadnej partii, ale służą dobrze państwu jako ministrowie, dyrektorzy, prezesi. Według niego jednak oszukali wyborców.

- Myślę, że Rosati będzie miał problem, żeby wytłumaczyć swoim przyjaciołom z Ruchu Socjalistycznego Europy, że on dzisiaj jest członkiem Chadecji Europejskiej i że stało się to w jedną noc.

Paradowska zaoponowała - Panie prezydencie, o Rosatim mówi się od wielu miesięcy.

- Nie słyszałem, żeby rozmawiał o tym z wyborcami - zripostował Kwaśniewski. - Nie szanujemy wyborców i dziwimy się, że później jest 50 proc. frekwencji. Jeżeli mojej partii się nie wiedzie, to jest to część mojej odpowiedzialności - podsumował, deklarując niezmiennie poparcie dla SLD, które według niego jest "kontrapunktem dla tych wszystkich transferów".

Czy istniało "państwo PiS?"



Janina Paradowska przytoczyła sformułowanie "państwo PiS", o którym wczoraj rozgorzała dyskusja między publicystami w Poranku Radia TOK FM. Zapytała prezydenta Kwaśniewskiego, czy nie sądzi, że to określenie używane w znaczeniu rządów niedemokratycznych nie jest przesadzone. Kwaśniewski uśmiechnął się:

- Byłem w 14 prokuraturach. W niektórych moje zeznania trwały po 20 min. Wszystko odbywało się poprzez ręczne sterowanie ówczesnego prokuratora generalnego ministra sprawiedliwości. Cały pomysł polegał na zemście, zastraszaniu, takim prostym rewanżyzmie. Zadanie, które dał wtedy minister - to wiem od prokuratorów, bo mi szczerze wielu o tym mówiło - że gdziekolwiek się moje nazwisko pojawiło, miałem być wzywany. No, to nie było państwo PiS? - pytał retorycznie były prezydent.- Państwo PiS istniało. Główne jego przejawy to działania służb specjalnych - CBA i ministra sprawiedliwości i prokuratur.



DOSTĘP PREMIUM