"Jestem za, a nawet przeciw", czyli dlaczego nie odrzucono projektu ws. aborcji

- Projektu nie popieram - deklarowała w TOK FM posłanka PO Urszula Augustyn. Ale nie skłoniło jej to do głosowania za odrzuceniem projektu. - Uważam, że nie należy go wyrzucać do kosza tylko rozmawiać. Ochrona życia to poważny temat, a nie czas na kampanijne hucpy - wyjaśniała.
Marek Balicki z SLD ma jasny pogląd na zachowanie posłów Platformy Obywatelskiej, którzy głosowali za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem. Według byłego ministra zdrowia politycy PO nie powinni mówić o ''szacunku dla wyborców'', którzy podpisali się pod projektem. Bo ich zachowanie to raczej kpina i oszustwo.

Balickiemu odpowiadała Urszula Augustyn z PO. - Wstrzymałam się od głosu, bo odrzucanie czegoś tylko żeby odrzucić nie ma sensu - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM. Co ciekawe zadeklarowała, że nie chce zmian obowiązującego w Polsce prawa dotyczącego aborcji. - Nie odrzuca się tematów, które są naprawdę istotne. Ale też nie poddaje się ich pod dyskusję w trakcie kampanii wyborczej. Uważam, że tego projektu nie wolno wyrzucić do kosza, bo zbyt wiele osób pod nim się podpisało - stwierdziła posłanka PO. - Ochrona życia to poważny temat, a nie czas na kampanijne hucpy - uważa Augustyn.



Posłanka PO zapowiedziała też, że zrobi wszystko, aby obowiązujące obecnie przepisy nie zostały zmienione. - W przyszłej kadencji w taki sposób będę rozmawiać, żeby chronić życie nie poprzez zakazy tylko edukację, zapobieganie - powiedziała w Komentarzach Radia TOK FM.

Wstrzymać się od głosu? "A co to da?"

Wśród posłów, którzy głosowali za skierowaniem projektu do prac w komisji jest też Stanisław Żelichowski. I także on podobnie tłumaczy swoją decyzję. Po pierwsze głosowanie przeciwko odrzuceniu projektu "to znak szacunku" dla tych, którzy podpisali się pod dokumentem. A po drugie... poseł PSL-u nie chce zmian w obowiązujących obecnie przepisach. - Nie dało się znaleźć lepszego kompromisu. I teraz też się nie uda - stwierdził.

Ale zdaniem szefa klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego problem aborcji istnieje i trzeba o nim dyskutować, "ale nie w wyborczej gorączce".

Pytany przez Annę Laszuk dlaczego nie wstrzymał się od głosu odpowiedział pytaniem: "a co to da?". - W dalszym ciągu mielibyśmy problem, bo wnioskodawca i tak znowu zgłosiłby projekt. Sprawę będzie trzeba kiedyś przerwać. Bo nie możemy bez przerwy żyć tą ustawą - trzeba się z tym zmierzyć. Ale po wyborach, kiedy głowy trochę rozgrzane ochłoną - mówił gość Komentarzy Radia TOK FM.

Słuchając takich tłumaczeń trzeba przywołać klasyka. - Jestem za, a nawet przeciw - mawiał były prezydent Lech Wałęsa. Spora grupa posłów koalicji wzięła sobie chyba te słowa do serca.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Komentarze (3)
"Jestem za, a nawet przeciw", czyli dlaczego nie odrzucono projektu ws. aborcji
Zaloguj się
  • venus99

    Oceniono 11 razy 11

    chory kraj,załgani,błudni posłowie.

  • mamawpracy

    Oceniono 7 razy 7

    Czegoś nie rozumiem, jak jest zgłaszany projekt o związkach partnerskich to jest oburzenie, że być może nie będzie dyskusji w sejmie, a jak jest zgłaszany projekt pro life - to te same osoby oburzają się, że będzie dyskusja w sejmie.

  • paw73

    Oceniono 2 razy 2

    Żelichowski jak cały PSL i cała PO to twory, które same nie wiedza poco glosują za czym i dlaczego wiedzą że trzeba istnieć w mediach.
    Jutro koicja PO PSL przy wsparciu PiS-u przegłosują że nie będzie poniedziałku. Dziennikarze zaczną pytać dlaczego tak zagłosowali ? Odpowiedzą w sumie to nie wiemy, ale tak chyba zgodnie doktryna kościoła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX