Kalisz o łódzkich prokuratorach: Albo nie mają pojęcia o prawie, albo działają intencjonalnie

Ryszard Kalisz jest oburzony wczorajszą decyzją łódzkiej prokuratury o umorzeniu śledztwa przeciwko b. szefowi ABW Witoldowi Marczukowi. Śledztwo przeciwko niemu było jednym ze spraw związanych ze śmiercią B. Blidy. - Dla mnie takie orzeczenie to skandal. Albo oni są ludźmi, którzy nie mają pojęcia o prawie, albo działają intencjonalnie - tak poseł podsumował prace łódzkich śledczych w TOK FM.
Ryszard Kalisz na poparcie swojej złej opinii o łódzkiej prokuraturze przytoczył w Poranku TOK FM zapis z dokumentów, do których miał odstęp pracując w komisji śledczej.



- Są w dokumentacji słowa prok. Barskiego, który w 2007 roku pełnił funkcję prokuratora krajowego, gdzie mówił: dajmy to do łódzkiej prokuratury, bo jest moja. Jest dokument, gdzie się nakazuje filmowanie wyprowadzenia Blidy, z którego wynika, że to dla celów politycznych - a oni (prokuratorzy - red.) to umarzają. Prokuratura uważa, że to nie było naruszenie praw i wolności obywatelskich. Ja więc się pytam prokuratury: co jest naruszeniem praw i wolności obywatelskich? Jak widzę, co robią prokuratorzy. To dla mnie jest to po prostu nie do pojęcia. Dla mnie takie orzeczenie to skandal - mówił poseł SLD o umorzeniu sprawy przeciwko Witoldowi Marczukowi.

Trzeba prześwietlić pracę łódzkich śledczych

Pracą prokuratorów zajmujących się sprawą śmierci Barbary Blidy poseł Kalisz zainteresował już Andrzeja Seremeta. Jak mówił w TOK FM napisał już do prokuratora generalnego list w tej sprawie. Uważa też, że działalność śledczych powinni prześwietlić posłowie. - Uważam, że albo jeszcze teraz, albo po wyborach, sejmowa komisji sprawiedliwości powinna się zająć działalnością prokuratury łódzkiej. Bo albo są ludźmi, którzy nie mają pojęcia o prawie, albo działają intencjonalnie - stwierdził szef sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci B. Blidy.

Kalisz podkreślał też, że o kształcie przygotowanego przez niego projektu raportu z prac komisji decydowały jedynie względy merytoryczne. Nie zgadza się z opiniami, m.in. marszałka Senatu B. Borusewicza, że wnioski raportu dot. J. Kaczyńskiego i Z. Ziobry mają zablokować możliwość utworzenia powyborczej koalicji SLD-PiS.

Wszystkich wątpiących w jego intencje poseł Kalisz odsyła do dokładnego przeczytania przygotowanego przez siebie dokumentu. - Moje wnioski wynikają z logicznej analizy dokumentów. Oczywiście można mówić o politycznych konsekwencjach raportu, ale to nie było moją intencją - zapewnił. Powtórzył też, że koalicję między SLD i PiS uważa za niedopuszczalną.

Sprawa badań Kaczyńskiego szkodzi wymiarowi sprawiedliwości

Zdaniem Ryszarda Kalisz zamieszanie związane ze zleconym przez sąd (i wczoraj odwołanym) badaniem stanu zdrowia psychicznego prezesa PiS szkodzi wymiarowi sprawiedliwości. - Najpierw sędzia zaleca badania. To nie podoba się Jarosławowi Kaczyńskiemu i zaraz ten sędzia zostaje odwołany, a nowy odwołuje badania. Jaki to sygnał dla opinii publicznej? Że jak polityk pokrzyczy, to sąd robi tak jak chce polityk - mówił gość TOK FM.

Według posła SLD wątpliwości wokół zmiany sędziego prowadzącego sprawę można było uniknąć. - Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie powinien np. zwołać konferencję prasową albo opublikować postanowienie i wyjaśnić wszystkie szczegóły związane ze zmiana sędziego - uważa Ryszard Kalisz.

Polityk nie należy do grupy oburzonych faktem zlecenia przez sędziego badań Kaczyńskiego. - Jest artykuł kodeksu, który dopuszcza badania. A sędzia nie może brać pod uwagę, czy ktoś jest politykiem, czy inżynierem - bada tylko przesłanki - argumentował Kalisz.

Nakazał badania psychiatryczne Kaczyńskiego I... został odwołany>>



DOSTĘP PREMIUM