''Niesmak, zdziwienie''. Kolarska-Bobińska o awanturze w PE

- Jest takie niepisane prawo w Parlamencie Europejskim, że nie należy wyciągać spraw wewnątrzkrajowych na forum PE, bo to nie jest do tego miejsce - tak dzisiejszą debatę w Parlamencie Europejskim podsumowuje prof. Lena Kolarska-Bobińska, eurodeputowana z ramienia Platformy Obywatelskiej. - W PE pokazały się nasz przewodniczący, nasz premier, ale też całe nasze polskie piekiełko.
- Dosyć zaskakujące było, że w takim momencie, który dzisiaj jest świętem Polski, odezwała się kampania wyborcza - mówi w rozmowie z TOKFM.pl prof. Lena Kolarska-Bobińska, eurodeputowana PO. Skomentowała tym samym dzisiejszą ostrą wymianę zdań w Parlamencie Europejskim podczas prezentacji głównych celów polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Europoseł Zbigniew Ziobro z Prawa i Sprawiedliwości zarzucił rządowi RP ograniczanie wolności mediów, prof. Ryszard Legutko wyraził zaś nadzieję, że Tusk nie będzie próbował ograniczyć publicznej debaty w Polsce, argumentując to tym, że krytyka rządu w trakcie prezydencji szkodzi Polsce. - Panie premierze, zamykanie ust konkurentom politycznym nie jest w Europie akceptowane - mówił.

"PE to nie miejsce na sprawy wewnątrzkrajowe"

- Jest takie niepisane prawo w Parlamencie Europejskim, że nie należy wyciągać spraw wewnątrzkrajowych na forum PE, bo to nie jest do tego miejsce - komentuje dzisiejszą debatę dla TOKFM.pl prof. Lena Kolarska-Bobińska. - Gdyby nie trzymać się tej reguły, to Parlament przerodziłby się w zbiór parlamentów krajowych, a nie o to chodzi - dodaje.

Jej zdaniem po raz kolejny do czynienia mieliśmy z "polskim piekiełkiem". - Jak Ziobro wstał i powiedział, że w Polsce jest łamana demokracja, to jest to dosyć prosty przekaz. Legutko z kolei stwierdził: trwa kampania wyborcza i jesteśmy przed wyborami. I to wszyscy zrozumieli - podkreśla Kolarska-Bobińska.

Zdaniem eurodeputowanej PO głosy podnoszone przez krytyków rządu potraktowano jako wewnętrzną rozgrywkę krajową. - Pytanie tylko, czy ta rozgrywka krajowa nie zakłóci prac prezydencji. PiS stara się zrobić wszystko, żeby przenieść konflikty krajowe na forum parlamentu. Np. poprzez tą ostatnią wystawę, zaproszenie Rydzyka. I z tej dzisiejszej debaty wynika, że PiS będzie to robił teraz cały czas.



Nie takie rzeczy mówiono w PE

Prof. Kolarska-Bobińska przypomina jednak, że w Parlamencie Europejskim dochodziło do ostrzejszych sporów. Dla przykładu podaje debatę ws. praw gejów na Litwie, debatę nt. prawa medialnego we Włoszech, czy protesty dotyczące polityki Viktora Orbana.

- W PE słyszeliśmy różne rzeczy, różne obrazy. Bardziej nas to chyba w kraju uderzyło, niż w samym Parlamencie - przestrzega eurodeputowana. I dodaje: - Nasi europosłowie nie dyskutowali na tematy europejskie, lecz wewnątrzkrajowe. A to budzi niesmak i zdziwienie.

Czy wyciąganie ''polskich brudów'' na forum Parlamentu Europejskiego jest stosowne?
Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM